Firma Aston Martin zamierza zwiększyć roczną produkcję, więc zapewne rozszerzy gamę swoich modeli. W Genewie przedstawiła wizję superlimuzyny Lagonda w naturalnej wielkości oraz dwa pomniejszone modele – coupe i crossovera. Każdy z nich odzwierciedlał styl przyszłych aut, który co prawda różni się w poszczególnych gatunkach nadwozia, ale ma wspólne cechy pokazujące tzw nowy język designu. Pierwszy z samochodów ma debiutować już w 2021 roku, a więc za trzy lata. Musiało więc wystąpić ‘przesunięcie’ w czasie, bo na tym etapie powstawania samochodu, design z pewnością był już ustalony i zatwierdzony jakiś czas temu. To nie zmienia faktu, że przyjemnie jest zobaczyć jak rozwijała się stylizacja przyszłych modeli. Pod tym względem Lagonda Vision wydawała się najbardziej szalonym projektem w Palexpo. To szaleństwo nie kończyło się na sylwetce, lecz zawładnęło również wnętrzem. Gdyby nasi dziadkowie wsiedli do tego auta, nie potrafiliby się w nim odnaleźć. My już wiemy, że samochody nie muszą mieś kopcącego silnika, ani nawet kierownicy. Taka jest właśnie Lagonda – totalnie zelektronizowana i zautomatyzowana. My możemy się wtopić w fotele nie gorsze niż mamy w domu i oglądać np Bonda albo słuchać Beatlessów, oczywiście w najwyższej jakości dźwięku i obrazu. Ogólnie Lagonda zamierza być pierwszą na świecie marką luksusową, która będzie posiadała wyłącznie samochody kategorii ‘zero emissions’ z technologią autonomicznej jazdy. Tym samym dokona największego przełomu w historii motoryzacji od czasów pojawienia się powszechnie dostępnego Forda T.