Jak docenić jakość? Na myśli mamy zdalnie sterowane samochody topowych marek takich jak np. Tamiya. Metoda jest prosta; kupcie najtańszy na rynku model w skali 1:10, a przekonacie się co to znaczy słaba jakość tego typu zabawki. Po wielu modelach tamiyowskich weszliśmy w posiadanie autka marki Ninco, by wzbogacić kolekcję o fantastyczne wyścigowe coupe Renault R.S.01, którym nawiasem mówiąc niedawno Robert Kubica gościnnie powrócił na tor wyścigowy.
Już sama cena 199 zł wzbudzała podejrzenia, że nie może być to rywal godny renomowanej japońskiej firmy. I rzeczywiście nie jest. Na opakowaniu widnieje barceloński adres producenta, dystrybucja następuje poprzez Niemcy, dopiero na płycie podłogowej modelu znajduje się napis Made in China. Tak naprawdę nie ma się co obrażać, bo Chińczycy potrafią wytwarzać również produkty wysokiej jakości. W tym przypadku cena jest kilkakrotnie niższa, niż najtańszego modelu Tamiya w tej skali, więc nie należy spodziewać się supertechniki. Dla dziecka z pewnością taka zabawka jest cenniejsza niż usłyszeć od rodzica „nie zawracaj głowy, bo nie mam kasy” – zwłaszcza, że jeździ i to sterowana zdalnie pilotem mającym okrągłą kierownicę. Można powiedzieć – zabawka dobra na początek zaistnienia w świecie RC, przeznaczona dla dzieci w wieku 6+.
Nasze podejście było bardziej brutalne, bowiem wiele rzeczy nie odpowiadało naszym wymaganiom. Przede wszystkim byle jak zrobione i byle jak naklejone naklejki, nierówno wycięta wytłoczka, przód zadzierający się do góry, krzywo wycięte wnęki. Tak czy inaczej nadwozie jest i to cieszy. Do podwozia przymocowane jest na tradycyjnych słupkach oraz z boku dodatkowo spinkami. Wyjęcie tych spinek jest trudne i grozi uszkodzeniem karoserii. W odróżnieniu od Tamiya, producent chyba nie przewiduje napraw. Po zdjęciu nadwozia szok, bo auto praktycznie nie ma żadnego zawieszenia. Tylko skrętne przednie koła i napęd na tylną oś. Jednak jakiś wysiłek konstruktorski dostrzegliśmy, bo jest mechanizm różnicowy, a całość zamknięta została w plastikowym pudełku. Jest więc szansa, że pierwsza jazda po lekko zapiaszczonym podłożu nie skończy się zatarciem mechanizmów. Auto ponoć osiąga ponad 18 km/h. To co się dało poprawiliśmy, problem w tym, że naklejki naklejano od spodu karoserii, przed jej lakierowaniem, więc na jakiekolwiek korekty było za późno. A przede wszystkim cieszyło nas nazwisko naszego najlepszego zawodnika i mamy nadzieję, że już w sezonie 2018 nakleimy Robert Kubica na modelu Formuły 1. WS