Mercedes w swojej długiej historii wytwarzał kabriolety i coupe niemal wszystkich klas. Ponieważ zainteresowanie autami 2-drzwiowymi regularnie spada, więc producent zaczął ograniczać ich liczbę. Najświeższym objawem tej tendencji jest zastąpienie dotychczasowych sportowych modeli C Coupe i E Coupe jednym o symbolu CLE (kod C/A 236). Tradycyjnie opracowano zarówno cabrio jak i coupe – obydwa z wnętrzem 2+2.

Do testu otrzymałem wersję CLE 300 Coupe w modnym matowym kolorze ciemnografitowym, wyróżniającym pojazd już przy pierwszym spojrzeniu. Oczywiście nie każdemu taka opcja musi się podobać, ale faktycznie zamiast całej masy odbłysków, bez jakichkolwiek zakłóceń widzimy eksponowane linie nadwozia. A jest na co popatrzeć. Co prawda sylwetka wydaje się niezwykle spokojna, pozbawiona agresywnych elementów, ale jednocześnie mocno dopieszczona zarówno przez stylistów jaki i aerodynamików. Pierwsze skrzypce grają tu proporcje: długa maska (licząc do grilla 143 cm), wysoko poprowadzona linia pasa, a co za tym idzie niskie przeszklenie (wysokość boku do linii okna 84 cm, a wysokość okna 35 cm w tym wewnętrzna uszczelka 3 cm), łukiem poprowadzona linia dachu z tyłem typu fastback zakończona dyskretnie zadartą krawędzią odchylającą strugę powietrza. Sylwetkę dynamizują takie elementy jak ujemnie pochylony pas przedni a’la dziób rekina, wzdłużne przetłoczenia maski, ostre przetłoczenia na błotnikach, lekko zadarta dolna linia drugiej pary okien, pochylona do przodu górna część tylnego pasa. Ten ostatni czynnik wskazuje że nie starano się uzyskać jak największego bagażnika, ale 420 litrów w zupełności wystarczy. Uwagę zwraca doskonałe spasowanie maski z błotnikami i pasem przednim. Fuga (2 mm) jest ledwo widoczna, a także imponująca wydaje się długość drzwi (138 cm).

Czy coś bym zmienił, gdybym miał taką możliwość? Tak, dla mnie za skomplikowana jest oprawa dolnych wlotów i kurtyn powietrza. Nie wiem czy istnieje potrzeba powtarzania logo gwiazdy nad grillem, skoro poniżej znajduje się gwiazda wielkiego formatu? Ciekawe czy po zdjęciu dużej gwiazdy z grilla, auto byłoby rozpoznawalne jako Mercedes? Sądzę że tak, i to najlepiej świadczy o trafnej wymowie designu. Do tego świetnie dobrano wzór felg, bo ich ramiona są bardzo długie i sprawiają wrażenie jakby wychodziły z centralnej nakrętki a kończyły się na cienkiej chromowanej obręczy.
Nawiasem mówiąc, niski profil opon (z przodu 245/35-20 z tyłu 275/30-20) sprawia, że felgi przednich kół toczą się zaledwie 5 cm nad nawierzchnią. Podczas pokonywania ostrego zakrętu odległość ta jeszcze maleje, więc trzeba uważać na ostro zakończone nierówności nawierzchni.

Nadwozie wykazuje dużą sztywność, więc można było zrezygnować z obramowań szyb drzwiowych co pozwoliło zunifikować je z kabrioletem. Szkoda tylko, że nie zdecydowano się na wyeliminowanie słupków B i opuszczanie tylnych bocznych okien. Widocznie zamiast uzyskania panoramy, preferowano maksymalną sztywność karoserii, sprzyjającą bezpieczeństwu podczas kolizji bocznej Po otwarciu drzwi wysokość uszczelki dachu znajduje się 124 cm nad nawierzchnią. Wsiadanie na przednie fotele nie stanowi problemu, bo narożniki deski rozdzielczej nieznacznie wystają. Zresztą odległość maksymalnie wysuniętego koła kierownicy od słupka B wynosi aż 65 cm. Trochę trudniej jest wysiąść – zwłaszcza gdy drzwi możemy tylko uchylić.

Wnętrze na wysokości łokci ma szerokość 151 cm i wysokość mierzoną od górnej krawędzi przedniej szyby do podłogi 98,5 cm. Podłoga przed fotelem kierowcy znajduje się 29 cm nad nawierzchnią. Najniższy punkt siedziska fotela w zależności od wybranego położenia znajduje się max 13,5 cm nad podłogą przed nim, a w najniższym minus 4 cm. Jak to możliwe? Otóż podłoga pod fotelem i z tyłu znajduje się o 7,5 cm niżej niż przed fotelem. Dobrze rozwiązano możliwość regulacji zagłówków, a także sposób ‘podawania’ pasa bezpieczeństwa, natomiast słabo metodę odblokowywania oparcia w celu wpuszczenia pasażera do tyłu, gdzie znajduje się 2-miejscowa ława. Jak przystało na coupe 2+2, nadmiaru miejsca tam nie ma, a wydostanie się stamtąd – zwłaszcza osobom starszym – może sprawić co nieco kłopotu. Wnętrze – co tu dużo mówić – absolutnie topowe pod każdym względem (design, ergonomia, materiały, wykończenie, poczucie luksusu). Podobają mi się dotykowe potencjometry służące do regulacji głośności audio oraz obsługi okna dachu i jego przesłony. Mimo szeregu skomplikowanych systemów, dość agresywnej stylizacji deski rozdzielczej i intensywnych podświetleń, we wnętrzu panuje spokój, który w połączeniu z dobrze dobraną charakterystyką układu kierowniczego, hamulcowego i zapewniającym perfekcyjną trakcję układem AWD, daje poczucie pewności za kierownicą. Mimo bardzo niskiego profilu opon uzyskano wysoki jak na tego typu auto komfort jazdy.

Nasz testowy egzemplarz napędzany był 281-konną hybrydą mHEV składającą się z silnika benzynowego R4T-2.0-258 KM i elektrycznego 23 KM. Przy wysokim komforcie jazdy i dobrym wyciszeniu wnętrza łatwo się oszukać co do przyspieszeń i prędkości z jaką jedziemy. W każdym razie sprint do setki mimo masy auta 1855 kg okazuje się – może nie porażający, ale z pewnością całkiem niezły – 6,2 s. Prędkość maksymalną ograniczono do 250 kmh, natomiast średnie zużycie paliwa wg producenta wynosi 7,2 l/100 km. Jeżdżąc po mieście komputer wyliczył średnią 9,6 l/100 km. W czasie testu pokonałem 355 km, zasięg spadł o 346 km. To potwierdziło mniej więcej trafne wyliczenia komputera.
Koszt zakupu Mercedesa CLE 300 to nieco ponad 411,5 tys. zł.
Wojciech Sierpowski, APR-Foto i autor

Powiązane zdjęcia: