Jeep podążający za oczekiwaniami i trendami na rynku zmienia swoje modele, czego najlepszym dowodem jest nowy Compass będący reprezentantem segmentu C-SUV. Stał się on pierwszym wozem tej marki wytwarzanym we Włoszech, dokładniej określając w fabryce Melfi zlokalizowanej między Neapolem a Bari. Jego styliści nie mieli łatwego zadania, bo nie chodziło jedynie o zaprojektowanie ładnego auta, lecz takiego, które spełni założenia a jednocześnie będzie rozpoznawalne nawet z daleka, i to bez dostrzegania logo marki. Bez wątpienia trafnym wyborem było wyostrzenie stylu i wykorzystanie nowoczesnej interpretacji legendarnego grilla. W najnowszym wydaniu Compassowi bliżej do miasta niż do terenu, aczkolwiek przeszkód wcale nie musi się obawiać. Krótko mówiąc model ten stał się autem bardziej funkcjonalnym na co dzień, rodzinnym o przestronnym wnętrzu.
Opracowany został na platformie STLA Medium o rozstawie osi 279,5 cm. Nadwozie o długości 455 cm odznacza się sporą szerokością 193 cm, wielkimi kołami i prześwitem 20 cm. Compass – w zależności od rynku – występuje w różnych wersjach. U nas oferowany jest z napędem w pełni elektrycznym o mocy 213 KM i zasięgu do 500 km, jak również hybrydowym PHEV o mocy 225 KM oraz z hybrydą 145-konną, nie wymagającą doładowywania z gniazdka.
Właśnie tą ostatnią z wymienionych – Altitude e-Hybrid – otrzymaliśmy do testu. Widząc wysoko położoną linię maski, oraz nieco brutalny styl pomyślałem sobie, że wreszcie trafił mi się amerykański samochód z porządnym silnikiem. Po wciśnięciu przycisku startowego usłyszałem dźwięk, który mnie zaskoczył. Biorąc pod uwagę wielkość Compassa, nie spodziewałem się, że właśnie uruchomił się zminiaturyzowany 3-cylindrowy silnik benzynowy.
Jest to jednostka R3 GDI Turbo, a więc z bezpośrednim wtryskiem i turbosprężarką, przy pomocy której z pojemności 1,2 litra wyciskana jest moc 136 KM – czemu towarzyszy specyficzny odgłos pracy. Wspomaga ją silnik elektryczny o mocy 28,5 KM współpracujący z małym, lekkim akumulatorem (0,9 kWh, 48V). Łączna moc hybrydy 145 KM, poprzez 2-sprzęgłową przekładnię eDCT6, płynie na przednie koła. Auto ważące ok 1670 kg przyspiesza w 10 s do setki i rozpędza się do 195 km/h. W cyklu mieszanym WLTP średnio zużywa 5,7 l/100 km, a w praktyce jeżdżąc po mieście spala o litr więcej. Myślę, że ten wynik jest niezwykle mocnym argumentem.
O ile w warunkach terenowych duży rozstaw osi negatywnie wpływa na zdolności terenowe (kąt rampowy 16°), dla komfortu i wielkości wnętrza działa wręcz zbawiennie. Dzięki 2,8 m między osiami, a więc wysunięcia wnęk tylnych kół do tyłu, można było zrezygnować z dzielenia szyb w drugiej parze drzwi. To powoduje, że design nadwozia jest ‘czysty’, lepiej poukładany. Jak przystało na samochód amerykańskiej marki, Compass ma wyjątkowo wysoko poprowadzoną linię pasa, a obniżenie jej w obszarze kabiny – co widać po dolnej linii okien – sprawia, że maska przebiega bardzo wysoko. W efekcie auto wydaje się duże i masywne. Wnętrze rzeczywiście jest przestronne co owocuje sporą ilością miejsca na nogi w drugim rzędzie siedzeń, oraz wielkim bagażnikiem o pojemności 550-1645 litrów. Jeśli ktoś odczuwa potrzebę wożenia koła zapasowego, ma taką możliwość.
Design wnętrza, mimo współczesnych rozwiązań elektronicznych i dwóch ekranów jest raczej klasyczny. A propos środkowego monitora, wolałbym mieć duży pionowy, bo byłoby widać na nim większą mapę – z czego cieszyłby się również pasażer. Na desce rozdzielczej zabrakło mi symbolicznego kompasu, który uzasadniałby nazwę modelu, a przy okazji uczył jak się nim w praktyce posługiwać. Zestaw wskaźników jest wystarczający, a zarazem na tyle mały, że projektanci wnętrza nie musieli przełamywać górnej linii deski rozdzielczej wystającym daszkiem. Nad nim ukazują się informacje (włącznie z mapą) z wyświetlacza holograficznego. Tworzywo w górnej części deski rozdzielczej powinno być bardziej matowe, bo wszystko nadmiernie odbija się w przedniej szybie, męcząc wzrok kierowcy. Co do ergonomii nie mam wielkich zastrzeżeń. Duże i wygodne fotele zapewniają komfort jazdy, ale w tej cenie pojazdu oczekiwałem elektrycznej, a nie manualnej ich regulacji zwłaszcza, że przekręcanie pokrętła pochylenia oparcia wymaga użycia zbyt dużej siły. Z kolei umieszczenie uchwytu służącego do zamykania drzwi trochę koliduje z klamką wewnętrzną.
Włącznik start/stop napędu wolałbym mieć bliżej kierowcy. Umiejscowienie selektora ‘biegów’ na konsoli środkowej jest bardziej poręczne niż w dźwigienka przy kierownicy. Tuż obok znajduje się drugi selektor służący do wyboru trybu jazdy. Oczywiście napędu na 4 koła elektronika nie zapewnia, ale przebiegle działające systemy sporo potrafią. Do wyboru są tryby: Sport, Auto, Śnieg, Sand/Mud. I wszystko jasne, tylko dlaczego śnieg przetłumaczono na język polski, a nazwy ostatniego trybu nie? Jeszcze jeden drobiazg i to fajny: chodzi o piktogram na przedniej szybie, podkreślający rekreacyjny charakter samochodu z namiotem na dachu. Dlatego warto zadbać o oryginalne relingi.
Na koniec nasze pomiary: krawędź dachu po otwarciu drzwi znajduje się 146 cm nad podłożem, więc nie musimy się za bardzo schylać, żeby o nią nie zawadzić, a do tego podczas wsiadania nie przeszkadza nam narożnik deski rozdzielczej, bo mimo iż wystaje 18,5 cm, jest zaokrąglony.
Wysokość wnętrza mierzona od górnej krawędzi przedniej szyby do podłogi to 111 cm, natomiast szerokość na wysokości łokci wynosi 151,5 cm. Z kolei odległość podłogi od nawierzchni to 39 cm. Oparcie maksymalnie odsuniętego fotela oddalone jest od pedału hamulca o 109,5 cm, przy cofniętym fotelu między oparciami z tyłu pozostaje 62 cm.
Bardzo ważna dla naszego komfortu jest możliwość wysunięcia nóg do przodu w stosunku do koła kierownicy (52 cm). By to zmierzyć musimy odznaczyć na podłodze pion maksymalnie wyciągniętej kierownicy i zmierzyć odległość tego punktu od początku podnóżka lewej nogi kierowcy.
Odchylana podłoga bagażnika znajduje się na wysokości 75,5 cm. Odchylaną półkę możemy też umieścić 9,5 cm niżej. Pod nią znajduje się drugie dno, gdzie ewentualnie możemy umieścić koło zapasowe (głębokość 26 cm). Mierząc od spodu, pokrywa bagażnika unosi się elektrycznie na wysokość 178 cm, niestety po bokach na wysokości 183 cm znajdują się ostre krawędzie, na które musimy bardzo uważać. Opony mają rozmiar 225/60-18, wysokość koła to 69,5 cm, felga toczy się 8,8 cm nad nawierzchnią.
Reasumując; Jeep dorobił się auta, które może zawojować rynek. Z czasem pojawią się znacznie mocniejsze wersje z układem AWD. Cena testowanego modelu wynosi 172 500 zł
Wojciech Sierpowski























