2 sierpnia – jak przystało na kabriolety – w pełnym słońcu na pięknym Pułtuskim rynku odbył się kolejny zlot Mazovia Cabrio Style. Głównymi bohaterami były auta różnych marek – oczywiście ze schowanymi dachami. Niesamowicie optymistyczny, niepowtarzalny widok. Najbardziej podoba mi się to, że w środowisku kabrioletowców, każdy niezależnie od klasy, stanu, marki, ceny pojazdu może się czuć równy. Liczy się miłość do kabrioletu i podobno karma wraca.
Największym zaskoczeniem dla mnie była obecność bardzo rzadko widywanej Toyoty Celicy T180 Convertible. Wyprodukowana została w Japonii, natomiast konwersją z coupe na cabrio zajmowała się amerykańska firma ASC. Elektrohydraulicznie poruszany dach po odpięciu klamer z przodu i lekkim uniesieniu przedniej krawędzi składał się w ciągu 6 s. Producent przewidział pokrywę, ale raczej rzadko była stosowana, bo nie bardzo dawała się chować w bagażniku. Przednionapędowa Celica odznaczała się nawet niezłymi osiągami, ale w kabrioletach schodzą ona na dalszy plan, liczy się przecież wiatr we włosach. WS























