Pułtuskie spotkanie „Pod chmurką” Mazovia Cabrio Style na początku sierpnia (8.08 br.) stało się okazją do porozmawiania z założycielami tej grupy – Mają Michalską i Mikołajem Madejakiem – na tematy organizacyjne:

WS – Dziś mnożą się zloty różnego typu samochodów bądź konkretnych marek. Ale Wy zaczęliście organizować takie spotkania w 2019 roku. Skąd wziął się pomysł?
MM – Pomysł na grupę cabrio wziął się…z potrzeby serca – pierwszy nabyty kabriolet oraz zwrócenie uwagi, że w okolicy jeździ sporo tego typu pojazdów, ale nie ma grupy motoryzacyjnej zrzeszającej sympatyków tych pojazdów, przywiódł od razu na myśl pomysł o stworzeniu takiego klubu. I udało się! Zaczynaliśmy od 3 osób, potem grupa ‘rozrosła się’ do 11 osób, dziś jest nas… 996!
Działamy na całym Mazowszu, ale współpracujemy też z grupami spoza Mazowsza, sympatyzującymi z MCS (np. Cabrio Maniacy).

WS – Z autopsji wiem, jak trudno jest organizować cokolwiek bez odpowiedniego budżetu. W wielu krajach z pomocą przychodzą muzea, pałace, włodarze rynków małych miasteczek. Czy możecie liczyć na przychylność takich obiektów?
MM – To prawda, nie jest łatwo. Choć możemy dziś liczyć na współpracę i pomoc w organizacji naszych wydarzeń – mimo, że jesteśmy organizacją non profit – to oczywiście: jest ciężej niż kilka lat temu.
Obiektów zainteresowanych współpracą w barterze jest coraz mniej, jednak z pomocą przychodzą nam lokalne samorządy i powiat legionowski, z którego nasza grupa się wywodzi.
Natomiast jeśli są miejsca zainteresowane współpracą z nami, a posiadające zaplecze umożliwiające organizację wydarzenia motoryzacyjnego (głównie parking, ale też kawiarnię, czy miejsce do
zwiedzania), chętnie do tego zapraszamy. W wielu miejscach jeszcze nie byliśmy, a wiele pozostaje poza naszym zasięgiem głównie z powodu ceny wynajmu miejsca pod organizację takiego wydarzenia. Ale radzimy sobie i staramy się zainteresować grupowiczów miejscami, do których da się dojechać kabrioletem. Łączymy bowiem pasję motoryzacyjną z podróżniczą, trzeba wspomnieć, że należymy także do Mazowieckiej Regionalnej Organizacji Turystycznej. Na ich stronie często ukazują się relacje z naszych spotkań w pięknych miejscach na Mazowszu.

WS – jak dużym utrudnieniem jest zmiana przepisów wymagających zgody na organizację spotkań? Czy uważacie, że w przypadku zlotów samochodowych jest to konieczne? A może potrzebna jest petycja o wykluczenie dla tego typu imprez, pozbawionych ryzyka sportowego, o konieczności uzyskania zgody?
MM – Osobiście zmiana przepisów nie utrudniła mocno organizacji imprez motoryzacyjnych dla naszego klubu, ale tylko dlatego, że już przed ich zmianą zawsze organizowaliśmy nasze spotkania w formule współpracy z samorządem i odpowiednimi służbami. Bowiem spotkanie motoryzacyjne zawsze obarczone jest pewnym ryzykiem i dobrze jest, by służby porządkowe na danym terenie wiedziały, że taka impreza się odbywa i gdzie. Jest to wręcz dla nas pewniejsza formuła, niż organizacja takich wydarzeń w tajemnicy i w ukryciu. Organizatorzy biorą na siebie ryzyko pewnych zdarzeń, więc nie możemy pozwolić sobie na nieprzewidywalność – organizacja wydarzeń zgłoszonych do służb niesie ze sobą również konieczność zapisów na wydarzenie dla osób chcących brać w nim udział, co dodatkowo ułatwia nam organizację od strony technicznej (przewidywalna liczba uczestników oraz aut).

WS – czy myśleliście o założeniu fundacji, która pomogłaby finansowo przy organizacji imprez i promowania ich pozytywnego społecznie charakteru?
MM – Nie, nie myśleliśmy o założeniu fundacji. Klub Mazovia Cabrio Style to hobby, niestety nie bylibyśmy w stanie prowadzić fundacji pracując zawodowo w zupełnie innych branżach.
Mamy natomiast Stowarzyszenie Mazovia Cabrio Style, które ułatwia nam współpracę z samorządami oraz partnerami klubu.

WS – kiedyś chcąc porobić zdjęcia oldtimerów oraz youngtimerów poza murami muzeum, wykorzystywałem podróże do USA i Japonii. Dziś gdy odczuwam taką potrzebę, wybieram się na zlot Mazovia Cabrio Style, Youngtimer Warsaw bądź AMcarowe Wtorki. Skąd taka masa unikatowych samochodów w naszym kraju?
MM – Myślimy, że po latach zamknięcia w konwenansach nasze społeczeństwo odżyło, a podnoszący się poziom życia pomaga w realizacji motoryzacyjnych marzeń – nabycie kabrioletu to dla wielu takie właśnie marzenie. Kto choć raz przejechał się samochodem bez dachu nad głową ten wie, jak wiele pozytywnych emocji to ze sobą niesie.
Dodatkowo rynek motoryzacyjny rozwija się w niesamowitym tempie, na rynek wchodzą marki i pomysły, które kiedyś widywaliśmy w filmach science fiction, więc posiadanie w rodzinie dziś 2-3 samochodów, w tym co najmniej jednego wystawowego/historycznego, albo posiadanego stricte w celach hobbystycznych, nikogo już nie dziwi.

WS – Czy potwierdzacie opinię, że sądząc po stanie technicznym wielu zabytkowych kabrioletów, mamy świetnych rzemieślników i specjalistów od kompleksowej renowacji, czyli przywracania autom dawnego ich blasku?
MM – Nie jest to takie oczywiste. Wszyscy wiemy, że o dobrych mechaników nie jest łatwo (zupełnie jak o dobre opiekunki do dzieci – śmiech). Mamy w okolicy kilku zaprzyjaźnionych mechaników od napraw kompleksowych, mamy też w grupie fana kabrioletu, który jest mistrzem w naprawach mechaniki dachów w kabrioletach. Pomógł już wielu z nas.
Wiele serwisów woli dziś niestety tylko wymieniać części w nowych autach, niż pochylić się nad usterkami w samochodach, które nie są codziennie spotykane na naszych drogach. Jednak staramy się polecać sobie w grupie MCS fachowców i póki co – jakoś dajemy radę!

WS – Każdy kolejny event potwierdza, że rośnie liczba członków Mazovia Cabrio Style – ilu liczy teraz Wasza organizacja?
MM – Grupa liczy obecnie dokładnie 996 członków, co przekłada się na ok. 600 samochodów typu kabriolet, różnych marek i w różnym wieku. Nie dzielimy się bowiem na lepszych i gorszych – można do nas przyjeżdżać tak 20 letnim kabrioletem, jak i nowiutkim odebranym wczoraj z salonu.

WS – Czy wiecie, ile kabrioletów jest zarejestrowanych w Polsce? 2-3 lata temu dowiedziałem się, że jest ich ok 125 000. Liczba ta zapewne wzrasta, więc może być ich dziś np. 150 000. Czy jest jakaś statystyka w tym temacie?
MM – Nie prowadzimy takich statystyk, choć czasem do nich zaglądamy, ale sądząc po lawinowo przybywającej liczbie takich aut i grupowiczów w Mazovia Cabrio Style, możemy przypuszczać, że liczba ta jest spora i stale rośnie!

WS – Jaki był maksymalny udział samochodów w pojedynczym evencie?
MM – Największym zainteresowaniem przekładającym się na frekwencję cieszą się co roku wydarzenia otwarcia sezonu po zimie – nasz rekord wynosi ok 150 aut na pojedynczym wydarzeniu!

WS – Ciekawe jak rozwiną się spotkania w najbliższej przyszłości, czy nie boicie się nadmiaru chętnych?
MM – Nadmiar chętnych…będzie zagospodarowany. Szykujemy wydarzenie wyjazdowe, a na koniec września wspólnie zamkniemy sezon cabrio w Porcie Pilawa w Nieporęcie. Mamy nadzieję, że kolejne będę jeszcze lepsze!

WS – w takim razie życzę powodzenia i słońca. Do zobaczenia.

Dziękuję za rozmowę Mai Michalskiej i Mikołajowi Madejakowi,
Wojciech Sierpowski – dziennikarz motoryzacyjny, autor i wydawca magazynu AutoRok-Cabrio (papier, 500 stron).
Naszemu wywiadowi towarzyszył 585-konny Mercedes AMG SL 63 4MATIC+, a wydarzeniu spokojnie przyglądał się helikopter, niejako potwierdzając, że tylko latanie jest piękniejsze od jazdy kabrioletem.

Powiązane zdjęcia: