Legenda, ikona, atrakcyjny samochód sportowy, prawdziwy Amerykanin; wiele dobrego można powiedzieć o Fordzie Mustangu – zwłaszcza w słonecznym wydaniu cabrio, a zarazem mało złego, bo ponad 60-letnia ewolucja doprowadziła to auto do perfekcji – przynajmniej takiej, jaką sobie wyobrażają twórcy Mustanga i na jaką może sobie pozwolić producent. Generalnie jestem za, ale nie bez uwag. Jeśli chodzi o design, bardziej do gustu przypadała mi wersja poprzednia zwłaszcza po liftingu. Wydaje się bardziej plastycznie i harmonijnie ukształtowana.
W nowej generacji ładniejszy, bardziej agresywny jest główny wlot oraz bardziej zdecydowane kurtyny powietrza. Z kolei tylny pas nadwozia chyba za głęboko został przełamany. Co prawda górna część utworzyła spojler, ale jako leżący w nieznacznym stopniu wpływa na aerodynamikę. Również wnętrze bardziej przypadało mi do gustu w poprzedniku, bowiem tak szeroka wspólna szyba dwóch monitorów bardziej pasuje mi do zwykłych pojazdów. Natomiast Mustang aż się prosi o dwa wielkie zegary prędkościomierz i obrotomierz, które i tak dzięki elektronice mogłyby wyświetlać różne informacje. Bardzo podoba mi się idea dźwigienki hamulca ręcznego.
Nawiasem mówiąc właśnie taka przydałaby się w każdym przednionapędowym aucie, wszak w Mustangu istnieje inny sposób na zrywanie przyczepności tylnych kół. Wystarczy przycisnąć pedał gazu, by napędzane koła pojechały szybciej niż przednie i to niezależnie od podłoża. Oczywiście nie ma powodu do takiego traktowania samochodu. Mimo masy własnej 1867 kg, moc 446 KM i moment obrotowy 540 Nm robią swoje. Na szczęście elektronicznie sterowany system zapobiega sportowym zapędom, aczkolwiek i tak charakterystykę systemów dobrano tak, by lekki poślizg nastąpił. Ze względu na osoby chcące pojeździć sportowo na zamkniętym torze, pozostawiono możliwość dezaktywacji kontroli trakcji.
Ogólnie sprint do setki trwa 5 s, prędkość maksymalna wynosi 250 kmh. 5-litrowa widlasta ósemka, a właściwie jej wydech odznacza się świetnie dobranym efektem dźwiękowym. 10-biegowy automat zwalnia nas z obowiązku przełączania biegów – chyba, że to lubimy, wtedy mamy do dyspozycji łopatki pod kierownicą. Na najwyższym biegu przy 100 kmh silnik pracuje z obrotami ok 1700/min. Jeżdżąc po mieście dojdziemy do wniosku, że auto średnio spala ok 14,5 l/100 km – nawet jeśli będziemy starali się poruszać oszczędnie. Każde niemal dotknięcie pedału gazu przesuwa wskaźnik chwilowego zużycia do 30 l/100 km ale tak naprawdę nie wiemy czym to pachnie, bo kończy się skala wskaźnika.
Oczywiście na trasie przy spokojnej jeździe można utrzymać się w przedziale 10-12 l/100 km, a tym samym zaprzyjaźnić z Mustangiem. Wracając do wnętrza, komfort jazdy z przodu jest duży, gorzej z zajmowaniem miejsc z tyłu – zwłaszcza przy zamkniętym dachu. No ale tak to wygląda w większości cabrio a nawet coupe tej klasy. W tej klasie cenowej oczekiwałbym całkowicie zautomatyzowanego otwierania i zamykania dachu. Tymczasem w testowanym Mustangu istniała klamra, którą ręcznie trzeba przekręcić, trochę unieść przednią krawędź dachu i wtedy włączyć otwieranie. Dach i szyby boczne znikają w czasie 8 s, ale w tym celu trzeba się zatrzymać.
Przednia część dachu zakrywa resztę poszycia i oczywiście utrzymujący je stelaż. Opuszczanie wyłącznie obu par bocznych szyb trwa 2,5 s. Chcąc ograniczyć powiew wiatru w czasie jazdy, warto mieć je jednak podniesione. Uwagę zwraca bardzo dobre wykończenie dachu od wewnątrz i nie chodzi wyłącznie o podsufitkę, ale przede wszystkim o osłonięcie bocznych części stelaża, o które moglibyśmy uderzyć głową. Jeśli ktoś chce porównać rozmiary wnętrza Mustanga z innym autem tego typu to: ważna podczas wsiadania krawędź zamkniętego dachu znajduje się 123,5 cm nad nawierzchnią (pomiar po otwarciu drzwi), a do tego nie przeszkadza nam deska rozdzielcza, której narożniki wystają zaledwie 14 cm z otworu drzwiowego.
Wysokość wnętrza mierzona od górnej krawędzi przedniej szyby do podłogi to 100 cm, natomiast szerokość na wysokości łokci wynosi 153,5 cm. Z kolei odległość podłogi od nawierzchni to 24,5 cm Pod podłogą prześwit wynosi 14,5 cm. Oparcie fotela od pedału hamulca to 110,5 cm, przy cofniętym fotelu między oparciami z tyłu pozostaje 51,5 cm. Przy czym fotel odsuwa się tak daleko, że ja przysuwam go o 1,5 cm. Niski, długi bagażnik ma pojemność ok. 310 litrów. Koła zapasowego nie doszukamy się. Przednie koła mają rozmiar P255/40-19 i średnicę zewnętrzną 67 cm, a felga toczy się 6,8 cm nad nawierzchnią. Tylne koła mają rozmiar 275/40-19, średnicę 68,5 cm a felga kręci się 7,2 cm nad podłożem. Ważne jest to, że opony mają 1 cm rant zabezpieczający felgi.
Podstawowe rozmiary Mustanga to: rozstaw osi 272 cm, gabaryty: 481x196x140 cm. Rozmiarem w największym stopniu rzutującym na powodzenie auta na rynku jest jego cena. W tym przypadku to 323 500 zł + dodatki.
Wojciech Sierpowski























