Dawno nie jeździłem autem, które wywoływałoby tyle kontrowersji co Hyundai Inster. Dla jednych jest autkiem typowo młodzieżowym, dla innych oryginalnym miejskim samochodem nienaśladującym żadnego z konkurentów. Słyszałem też opinię urokliwy brzydal. Krótko mówiąc każdy odbiera Instera inaczej i niech tak pozostanie. Jako osobie, która często ocenia design aut, Inster kojarzy się z funcarami takimi jak np Nissan Figaro, które w Japonii zrobiły furorę.
Czy to samo uda się Hyundaiowi? – zobaczymy. A’propos designu, Inster przyciąga spojrzenia – zwłaszcza w kolorze mizerii (oficjalnie buttercream yellow pearl) i w dodatku, gdy widzimy głównie jego przód. Te spore okrągłe światła mają moc silnego magnesu. Bok ma w sobie coś dziwnego; słupek B jak zwykle w 4-drzwiowym aucie przedzielony fugą drzwi kończy się u góry, a właściwie jest odcięty od dachu czarną ramką biegnącą dookoła okien obu drzwi. Może to wszystko wyglądałoby bardziej spójnie gdyby pozbyć się tego kawałka ramki. Wtedy słupek dzieliłaby od dachu ledwie widoczna cienka fuga.
Wizualnie brakuje czegoś w drugiej parze drzwi. Oczywiście chodzi o klamkę. Ona istnieje, tylko że jest wbudowana w czarny trójkąt szyby. Przy okazji warto pochwalić projektantów za takie ukształtowanie gniazda klamki, że wsuwając palce nie łamiemy sobie paznokci (tak jak bywało to w innych tego typu ukrytych klamkach). To nie zmienia faktu, że wolałbym klasyczne klamki – czyli takie jak w przednich drzwiach. Co nieco dziwne przetłoczenia błotników dodają sylwetce agresywności. Design felg poszedł jeszcze dalej – wydaje się przedziwny. Na szczęście do wyboru są cztery wzory. O ile rzeczywiście design zewnętrzny może polaryzować opinie, co do wnętrza nie mam wątpliwości – rewelacja pod względem funkcjonalności, designu a także wyposażenia.
Uzyskanie tak dużej funkcjonalności przy rozmiarach zewnętrznych pojazdu 382,5x161x157,5 cm (rozstaw osi 258 cm) wzbudza respekt. Detale, detalami, ale umożliwienie dwojgu osobom w miarę wygodnego spędzenia nocy w aucie, to już wyższa szkoła projektowania. Sprawdziłem, rzeczywiście po wyjęciu zagłówków, położeniu oparć wszystkich foteli i przesunięciu tylnej ławy do przodu, powstaje równa płaszczyzna z lewej strony o długości 195 cm z prawej 225 cm. Spokojnie można położyć materac o szerokości 120 cm. Co prawda między wnękami tylnych kół odmierzyłem 96 cm, ale przecież elastyczny pompowany materac da się ułożyć.
Ogólnie wnętrze jest ok, przy czym wąziutkie kieszenie w drzwiach są mało funkcjonalne, włącznik startowy wolałbym obsługiwać w bardziej poręcznym miejscu, a nie w mało widocznym obszarze deski rozdzielczej, włączniki szyb na drzwiach kierowcy przesunąłbym o 10 cm do przodu. Zaskakująco dużą powierzchnie zajmują urządzenia na szybie tuż za lusterkiem wewnętrznym. Skutecznie zasłaniają sygnalizator świetlny na skrzyżowaniu. W celach porównawczych zmierzyłem wnętrze. Wygląda to następująco: dolna krawędź dachu jest położona 139,5 cm nad nawierzchnią (pomiar po otwarciu drzwi), a do tego podczas wsiadania nie przeszkadza nam zaokrąglona deska rozdzielcza, której końce wystają zaledwie 12 cm z otworu drzwiowego.
Wysokość wnętrza mierzona od górnej krawędzi przedniej szyby do podłogi to 113 cm, natomiast szerokość na wysokości łokci 132 cm. Z kolei odległość podłogi od nawierzchni to 30,4 cm. Oparcie fotela od pedału hamulca to 104 cm, przy cofniętym fotelu między oparciami z tyłu pozostaje 75 cm, natomiast dzielona tylna ława jest przesuwna do przodu o ok 16 cm. Podłoga bagażnika znajduje się na wysokości 70 cm. 18 cm pod nią mamy jeszcze drugie dno. Mierząc od spodu, pokrywa bagażnika unosi się na wysokość 184 cm i jest pozbawiona ostrych kantów. Bagażnik ma pojemność 280-1059 litrów. Koła mają rozmiar 245/45-17, wysokość koła to 59,5 cm, felga toczy się 5,7 cm nad nawierzchnią.
Prześwit wynosi 14,4 cm. Inster napędzany jest poprzez koła przednie, 115-konnym silnikiem elektrycznym, któremu energii dostarcza akumulator 49 kWh znajdujący się w podłodze. Przy masie 1423 kg, moc wystarcza do osiągania przyspieszenia w 10,6 s do 100 kmh i osiągania prędkości 150 kmh. Jak zwykle podczas toczenia się samochodu i hamowania silnik pracuje jako generator prądu. Lewą dźwigienką przy kierownicy możemy zwiększać intensywność rekuperacji, a prawą zmniejszać; i to czujemy podczas jazdy, bo praktycznie auto hamuje aż do zatrzymania się. Tym samym posługując się dźwigienkami da się jeździć używając głównie pedału ‘gazu’.
Czasami, gdy gorzej ocenimy zdolność hamowania generatorem, albo sytuacja nas zaskoczy, musimy dohamować pedałem hamulca. Producent zapowiada ostrożnie zasięg do 360 km, ale gdy odbierałem samochód komputer pokładowy pokazywał 409 km. W czasie testu przejechałem w mieście 175 km, zasięg spadł o 236 km. Podstawowa cena tej wersji Instera to 139 900 zł (po dodaniu 2 000 zł za kolor zewnętrzny i tyle samo za felgi 17”, wzrasta ona do 143 910 zł). Warto jednak wiedzieć, że najniższa cena promocyjna Instera to 99 900 zł, a zatem efektywnie po uzyskaniu dotacji możliwe jest uzyskanie 59 900 zł. WS























