W pierwszych dniach października odbyła się prezentacja nowych modeli Tiggo 4 oraz Tiggo 9. Ta marka należy do chińskiego koncernu Chery. Zbiegiem okoliczności (albo i nie) trzy dni wcześniej Omoda & Jaecoo – również będące częścią tego samego koncernu – przedstawiły nowe modele oraz te, które pojawią się na naszym rynku w sezonie 2026. Krótko mówiąc, nie jest to sprawą przypadku lecz planowego uzupełniania oferty. A biorąc tempo w jakim działa chiński przemysł motoryzacyjny, należy się przyzwyczaić do tej tendencji. I tak marka Tiggo, która oferowała dotychczas modele 7 (segment C) i 8 (segment D), wzbogaciła gamę swoich aut o modele Tiggo 4 (segment B) oraz Tiggo 9 (segment D) rozszerzające paletę w dół i w górę.

Charakterystyczne dla tych pojazdów jest ekstremalnie bogate wyposażenie, miły dla oka design zarówno zewnętrzny jak i kokpitu. Hybryda CSH tego modelu dysponująca mocą systemową 163 KM, łączy 95-konny silnik spalinowy z mocnym 204-konnym elektrycznym i akumulatorem 1,83 kWh. Efekt jest taki, że auto rozpędza się do setki w 8,9 s, średnio zużywa 5,3 l/100 km i legitymuje się zasięgiem do 950 km. Szereg trybów jazdy ułatwia poruszanie się po różnych nawierzchniach i w różnych warunkach atmosferycznych. Mieści 5 osób i ma bagażnik o pojemności 430 litrów. Ceny Tiggo 4 zaczynają się od 95 900 zł.

O ile to auto – jak przystało na segment B – w dużej mierze opracowane z myślą o aglomeracjach miejskich, pozostało kompaktowe, druga nowość to flagowy model koncernu Chery, prawdziwie rodzinne, spore, 7-miejscowe Tiggo 9, pod wieloma względami będące topowym reprezentantem segmentu D. Długość 4,8 m, szerokość 192,5 cm, i wysokość 174 cm, przy rozstawie osi 280 cm pozwoliły wygospodarować bardzo przestronne wnętrze mieszczące do 7 osób bądź 2 osoby i 2065 litrów.

Do napędu 4 kół wykorzystano 428-konną hybrydę CSH PHEV, która mimo wielkości pojazdu i jego masy rozpędza go do 100 kmh w 5,4 sekundy i umożliwia uzyskiwanie prędkości 180 kmh. Nawet jeśli łączny zasięg 1050 kg, uzyskiwany dzięki średniemu zużyciu paliwa na poziomie 1,7 l/100 km, nie zadziwia już dziś, to możliwość pokonania dystansu do 147 km wyłącznie o napędzie elektrycznym (pojemność baterii 34,46 kWh) – z pewnością. Po rozładowaniu akumulatora czyli jadąc tylko z napędem spalinowym średnio zużywanych jest ok 7 l/100 km. Dostosowywanie trybu jazdy do warunków drogowych następuje automatycznie. Twórcy auta chwalą się poziomem wyciszenia wnętrza w czym pomocne okazało się zastosowanie między innymi podwójnych szyb dookoła nadwozia. Swoją drogą przy okazji warto zajrzeć do wnętrza i poznać funkcje foteli – prawdziwa business klasa. I to bez porażającej ceny – 209 900 zł.

Wojciech Sierpowski

Powiązane zdjęcia: