Wydawać by się mogło, że moda na suvy przyćmi wszystko co ma koła. Tymczasem jest gatunek pojazdu, który z pewnością oprze się tej tendencji. Oczywiście chodzi o pickupy, które w niektórych regionach świata od całych dziesięcioleci biją rekordy sprzedaży. Stanowią połączenie auta 5-miejscowego, małej ciężarówki, konia pociągowego, a do tego w terenie nie mają sobie równych.
Testując jednego z najbardziej znanych na świecie, a zarazem najpopularniejszego w Europie pickupa – Forda Rangera, w pseudorajdowym wydaniu Raptor nie sprawdzałem jego maksymalnych możliwości w terenie, lecz jego właściwości w codziennej, praktycznie miejskiej eksploatacji. Nawet wjazd w drogę leśną, w którą raczej nie powinniśmy wypuszczać się zwykłym autem, Ranger przyjął jakby znalazł się w rewirach, do których został stworzony. Niepotrzebne było nawet włączenie napędu AWD.
Wygląd zewnętrzny – jak przystało na nazwę Raptor – jest agresywny, łatwo skojarzyć z wielką ‘dakarówką’. Charakter pojazdu akcentuje pomarańczowy kolor Code Orange i koła z gigantycznymi oponami terenowymi A/T. Wielkość kół potęgują olbrzymie wnęki kół wykończone szerokimi czarnymi obramowaniami, między którymi umieszczono stopnie ułatwiające wsiadanie. O dobrym wyglądzie decyduje też sama twarz z ciekawie skomponowanymi światłami i chyba największym napisem Ford jaki kiedykolwiek zdobił nawozie auta tej marki. Słabym punktem są zbyt małe wyloty powietrza umieszczone na masce i na przednich błotnikach, natomiast na wyróżnienie zasługuje wykończenie skrzyni ładunkowej wyposażonej w relingi i elektrycznie zamykaną aluminiową roletę. Skoro jesteśmy przy skrzyni ładunkowej, ma ona długość 154,4 cm, szerokość 158,4 cm (między wnękami 122 cm) i wysokość pod żaluzją 50 cm.
Wnętrze z pomarańczowymi wstawkami podkreśla sportowy charakter Raptora. Nie zdziwię się jeśli komuś przypomina kokpit myśliwca. Motywy kolorystyczne na zestawie wskaźników i centralnym ekranie dotykowym zmieniają się w zależności od wybranego trybu jazdy. W 5-miejscowym dużym i wygodnym wnętrzu perfekcyjnie dopracowano szczegóły. Fotele zapewniają dobre trzymanie ciała podczas pokonywania zakrętów. Widoczność dookoła auta jest dobra, w czym wspomagają nas duże lusterka ewentualnie obraz z kamer. Lusterka wydały mi się nawet trochę za duże, bo łatwo je przetrącić gdy na wąskiej drodze mijamy np. dostawczaka.
Dźwignię biegów umieszczono w poręcznym miejscu, natomiast włącznik startowy silnika w miejscu zasłanianym przez kierownicę. We wzorowym miejscu znalazły się włączniki szyb, natomiast klamki wewnętrzne za bardzo ukryto, bo osoby nie znające tego auta zbyt długo ich szukają.
Ogólnie wsiadanie do Rangera wymaga jako takiej sprawności fizycznej. Podłoga jest na wysokości ok 60,5, siedziska 82 cm (licząc od nawierzchni). Zadanie ułatwiają uchwyty po wewnętrznej stronie przednich słupków oraz dodatkowe stopnie na wysokości ok 42 cm. Szerokość wnętrza wynosi 155 cm, a wysokość 112,5 cm. Wyposażenie Rangera Raptora w różne systemy wspomagające kierowcę nie pozostawia niespełnionych życzeń. Podoba mi się to, że można zdalnie zlokalizować samochód, zablokować lub otworzyć zamki, uruchomić silnik, a nawet sprawdzić poziom ciśnienia w oponach.
Ranger Raptor wyposażony został we wzmocnioną ramę nośną, zwiększone skoki zawieszenia, a także wzmocnione punkty mocowania wahaczy, sprężyn i amortyzatorów. To wszystko po to, by nie zatrzymały go nawet pokaźne wyskoki. Od razu dodajmy, że nie musi się bać też głębokich przepraw przez wodę; głębokość brodzenia wynosi 85 cm, a prześwit 23,3 cm. Do kompletu duże są kąty natarcia i zejścia 31°/27° (24° z hakiem holowniczym).
Raptor toczy się na dużych kołach, których felgi wydają się bardzo małe. To jednak tylko złudzenie, bo mają one średnicę 17 cali. Komu rozmiar kół 285/70 R17 niewiele mówi; wysokość takiej opony wynosi 80,5 cm, a wysokość boku (czyli odległość felgi od nawierzchni) 15,5 cm (zwykle jest to 5,5-7 cm). Nic dziwnego, że odczuwamy wysoki komfort jazdy. Tak duże ‘poduszki’ powietrzne w powiązaniu z wyczynowymi amortyzatorami z regulowaną siłą tłumienia muszą dawać efekt. Odpowiedni dobór mieszanki oraz konstrukcja opony sprawiają, że wydają się one bardzo dobre zarówno w warunkach terenowo-błotnych jak i na asfalcie.
Rangera w testowanej, benzynowej wersji oprócz selektora znanego z prawdziwych offroaderów (2H, 4A, 4H, 4L) wyposażono w zaawansowany system stałego napędu na cztery koła z elektronicznie sterowaną, dwubiegową skrzynią rozdzielczą, połączoną z elektroniczną blokadą mechanizmów różnicowych przedniej i tylnej osi. Kierowca ma do wyboru 7 trybów jazdy: Normal – do codziennej komfortowej jazdy, Sport – jak sama nazwa wskazuje – do sportowej jazdy (szybsza reakcja na pedał gazu, zmieniony dźwięk układu wydechowego), Slippery – do jazdy po śliskich drogach, Sand – tryb terenowy na piaszczyste drogi, Mud/Ruts – tryb do jazdy po błocie i w koleinach, Rock Crawl – tryb używany przy bardzo małej prędkości w ekstremalnie trudnym terenie ze skałami, Baja – tryb typowo wyczynowy, z przeznaczeniem to szybkiej jazdy w trudnym terenie. Każdy z trybów dostosowuje szereg zespołów samochodu do wymienionych zadań.
Mocy i momentu obrotowego nie brakuje. Dział Ford Performance zadbał o parametry silnika (292 KM, 491 Nm) współpracującego z 10-biegowym automatem, które 2,5-tonowego kolosa pozwalają rozpędzać w 7,9 s do setki, względnie umożliwiać osiąganie prędkości 180 kmh. Konstruktorzy z pewnością starali się maksymalnie ograniczyć zużycie paliwa, ale przy tej masie, wielkości pojazdu i założeniach związanych z osiągami nie jest proste. Jednostka serii EcoBoost V6-3.0 Twin-Turbo wg testu WLTP średnio zużywa 13,8 l/100 km, tymczasem komputer pokładowy wskazuje średnią 16 – 17 l/100 km.
W praktyce wskazania chwilowego zużycia paliwa trochę mnie przerażały, bo każde – nawet bardzo delikatne – ruszenie autem powodowało wychylenie słupka do 30 l/100 kmh i właściwie nie wiadomo czy nie było wyższe, bo na tej liczbie kończyła się skala. Producent zapewne wiedział, że taki poziom zużycia paliwa może istnieć w wersji usportowionej, jaką jest Raptor, natomiast w ofercie ma już oszczędniejszą hybrydę.
Od strony sportowej – mucha nie siada. Przyjemność z jazdy zwiększają efekty dźwiękowe, które możemy dobierać przyciskiem na kierownicy – począwszy od wyciszonych aż po rasowe. Nie da się ukryć, że podczas codziennej jazdy miejskiej 5,4-metrowej długości i 2 m szerokości pickup jest trudny do zaparkowania. Większość pozostawionych wolnych miejsc okazuje się dla niego za mała. Nawet jak wiedziemy w lukę mamy problem z wyjściem z auta, bądź ma go ktoś z samochodu stojącego obok. Precyzja działania układu jezdnego, w tym kierowniczego sprawia, że po krótkim wjeżdżeniu się w auto, okazuje się ono zwrotne i mimo dzikiego charakteru – całkiem posłuszne. Ford Ranger Raptor jest relatywnie drogim pickupem o czym świadczy cena 321 550 zł. Dla fasonu trochę dużo, ale jeśli codziennie musimy pokonywać odcinek trudnego terenu, wtedy bardziej od kasy liczy się pewne osiąganie punktu docelowego. Wojciech Sierpowski























