Prawie każdy miesiąc przynosi mniejszą lub większą sensację związaną z motoryzacją rodem z Chin. Jest to o tyle istotne, że dotyczy również naszego rynku. Tym razem kurtyna poszła w górę za sprawą mało znanego u nas koncernu GWM. Za tymi trzema literami kryje się bardzo wymowna nazwa Great Wall Motor.

Zza kurtyny wyłonił się zaskakująco wyglądający samochód GWM Ora 5, którym odbyliśmy pierwszą jazdę, i co ważniejsze, właśnie rozpoczyna on rywalizację w silnie obsadzonym u nas segmencie C. A całym przedsięwzięciem będzie zarządzała spółka Astana Motors Poland wywodząca się z holdingu Astana Motors. Z informacji przekazanych podczas konferencji prasowej wynika, że Astana okazuje się już dobrze przygotowywana do takiego zadania, o czym świadczy fakt, iż dysponuje pokaźnym zapleczem włącznie z siecią dilerską oraz magazynem części zamiennych współpracującym z centralnym europejskim magazynem zlokalizowanym w Amsterdamie.

Ora 5 zaskakuje nie tylko designem, który pod względem wystroju przodu wyróżnia się spośród wozów konkurencyjnych, ale również komfortem jazdy i obszernym wnętrzem. O pełnym wyposażeniu nawet nie wspominam, bo stanowi ono chińską normę – niezależnie od klasy samochodu.

Kiedy po raz pierwszy zobaczyłem Orę 5 na zdjęciach, wydała mi się wielkością odpowiadającą Mini. W rzeczywistości jest większa (rozstaw osi 272 cm, długość 447 cm), bez wątpienia zwracającym uwagę swoją urokliwą twarzą, której twórca – brytyjski stylista Andrew Dyson chyba zapatrzony był w Porsche, bo kojarzy się z nim cała rzeźba przodu nadwozia – zwłaszcza główne światła i wycięcie maski. Z kolei pod względem oryginalności, Ora 5 skojarzyła mi się z modelem GAC Aion UT. Przy czym w odróżnieniu od tego elektryka, GWM postawiło na klasycznego benzyniaka oraz na hybrydę, którą wybrałem do przejażdżki testowej. Nie da się ukryć, że auto może imponować swoimi cechami jak również osiągami. Dzięki 223-konnemu układowi hybrydowemu (z silnikiem benzynowym R4-1.5T-150 KM oraz elektrycznym 190 KM) ważąca 1585 kg Ora 5 przyspiesza do 100 kmh w 5,1 s i wg producenta rozpędza się do 185 km, spalając średnio 5,1 l/100 km. Podczas naszej jazdy, komputer pokładowy wyliczył średnią w mieście 5,8 l, a na trasie 6,3 l/100 km.

Jak już wspomniałem, uwagę zwraca skuteczne połykanie nierówności nawierzchni. Wynika z zastosowania specjalnych faz działania amortyzatorów, podobnych do tych, które stosowane są w rajdówkach WRC łagodzących uderzenie o podłoże po skoku samochodu. Być może nie wspominałbym o tym gdyby nie fakt, że doborem charakterystyki zawieszenia zajmuje się Michał Kluziewicz pracujący w ośrodku R&D w Chinach, a wcześniej w dziale sportu Forda M-Sport w Krakowie. Jedną z ciekawostek związanych z Orą 5 nie będącą przecież wozem terenowym jest też to, że producent określa głębokość brodzenia (40 cm). Chociaż biorąc anomalia pogodowe, taka informacja nie jest pozbawiona sensu.

Wersja benzynowa GWM Ora 5 kosztuje od 109 900, natomiast hybrydowa 118 990 zł.
Wojciech Sierpowski

Powiązane zdjęcia: