Jakiś czas temu przedstawiliśmy Fiata Grande Panda EV, a niedawno odbyły się jazdy kolejną wersją tego auta, a więc hybrydową. Krótka przejażdżka nie wyjaśnia wszystkiego, a na pewno nie pozwala na wielkie oceny pojazdu. Na to przyjdzie jeszcze czas. Jednak taki kontakt umożliwia poznanie charakteru auta i określenie pierwszych wrażeń.

Żadna z dotychczasowych generacji Pandy nie była obiektem za którym odwracalibyśmy głowę, chyba że zobaczymy model 100 HP albo 4×4. Jednak w przypadku Grande Pandy jej twórcy zrobili wszystko tak właśnie się działo. Czy to dążenie stanie się faktem? Zobaczymy. Być może nadal nie jest to auto na hasło ‘wow’, ale jednak skłania do spojrzenia, a to i owo przyciąga nasz wzrok, bądź nawet przez głowę przechodzi nam myśl; a może i ja bym sobie taką kupił. Tym bardziej jest to realne, bo przecież wytwarzana u nas Panda okazała się bardzo niezawodna i tania w eksploatacji.

Sam jeździłem dobrych kilka lat Pandą produkowaną w Polsce i nigdy mnie nie zawiodła. Wręcz odwrotnie, zaskoczyła tym, że było w niej cicho do prędkości 140 kmh, podczas gdy zdarzały się znacznie droższe samochody, w których już przy 120 zaczynało się dudnienie. Wracając do Grande Panda, trudno jest określić, którą z wersji bym polecił, bo to zależy czy np. mamy garaż i ładowarkę? Czy będziemy eksploatowali ją w mieście czy szykują się dłuższe wyjazdy? Jakie znaczenie ma dla nas układ cenowy (EV od 110 000 zł, hybryda od 79 900 zł)?

Elektryk jest znacznie droższy, ale uwzględniając dopłatę z programu NaszEauto wygląda to już znacznie lepiej. Wkrótce dojdzie jeszcze trzeci rodzaj napędu; silnik benzynowy. Ciekawe na ile ta wersja zostanie wyceniona. Oczywiście nie jest ona efektem postępu technicznego, ale czasami warto zdać się na sprawdzoną koncepcję, zwłaszcza że jej kupno nie pociąga za sobą aż tak dużego wydatku. Egzemplarz, którym niedawno jeździłem, to hybryda składająca się z silnika R3-1.2Turbo o mocy 100 KM i sinika EV 28 KM. Auto przyspiesza w 11 s i rozpędza się do 160 kmh. Średnio zużywa 5,6 l/100 km. Dostępne jest w trzech poziomach wyposażenia: Pop, Icon i La Prima. Jeśli nawet powiemy, że te parametry nie są jakieś wyjątkowe, to trzeba wziąć pod uwagę wielkość i masę pojazdu (1347 kg).

Grande Panda mimo przynależności do segmentu B nie jest samochodem tak małym jak dotychczasowa Panda. Jej długość osiągnęła blisko 4 metry, a rozstaw osi 254 cm. Pamiętacie dawnego Fiata Tipo? Też miał 4 m długości i taki sam rozstaw osi, a do tego był węższy i niższy od Grand Pandy. Ciekawe, bo wydawał się sporym samochodem. Jakby nie patrzeć, mamy wybór między dwoma, a wkrótce będziemy mieli trzecią opcją i to cieszy.

Ciekawym tematem jest też ścieranie się dwóch tendencji; Stellantis będący producentem Grande Pandy preferuje konstrukcję uniwersalną czyli w ramach jednego modelu proponuje auto elektryczne, spalinowo-elektryczne, oraz spalinowe, podczas gdy np. koncern Renault oferuje modele dedykowane wyłącznie opcji elektrycznej z dużą baterią w podłodze oraz osobno modele dedykowane układowi hybrydowemu.

Wszystko wskazuje na to, że przyszłość będzie należała do elektryków, ale póki co w okresie przejściowym – który nie wiadomo jak długo potrwa – górą mogą być tańsze pojazdy o uniwersalnej konstrukcji. WS

Powiązane zdjęcia: