Mimo mody na suvy, klasyczne kombi mają się zupełnie dobrze. Jednym z nich jest Volvo V60, które w przypadku naszego egzemplarza testowego ma się czym chwalić. Już sam widok tego auta może fascynować jak nigdy dotąd. O ile kiedyś długie, niskie kombi nikogo nie dziwiło, dziś w otoczeniu suvów sprawia wrażenie samochodu sportowego. Taki właśnie charakter odczuwamy po wciśnięciu pedał gazu wersji T8. Hybrydowy układ AWD tworzy silnik benzynowy 310 KM i elektryczny o mocy 145 KM. Łącznie daje to 455 KM. Przy masie pojazdu 1989 kg sprint do 100 kmh trwa 4,6 s, a prędkość maksymalną producent ustalił na 180 kmh. Do tego możemy liczyć na taryfę ulgową na stacji benzynowej; średnie zużycie paliwa przy naładowanym akumulatorze (14,9 kWh) wynosi 1,2 l/100 km, gdy skończy się prąd wzrasta ono do 7,1 l/100 km. Ale jak wiadomo hybryda PHEV ma jedną wielką zaletę; wyłącznie na prądzie (Vmax 125 kmh) umożliwia pokonanie dystansu ok 90 km, więc jeśli ktoś nie przejeżdża tyle kilometrów w ciągu dnia, w ogóle może nie usłyszeć dźwięku swojego silnika spalinowego.

Ciekawe jest to, że na w miarę równej, ale niekoniecznie idealnej drodze, komfort jazdy modelem kombi jest wyższy niż suvem, bo zawieszenie doskonale wybiera drobne nierówności nawierzchni, podczas gdy SUV nie tłumi ich.
Pod względem designu – nic dodać, nic ująć. To auto nie potrzebuje żadnych ozdób, bronią go klasyczne proporcje. Zarówno przód jak i tył rozpoznawalne są nawet z daleka, gdy nie dostrzegamy logo i napisów. Grill jest cennym dziełem sztuki, zresztą światła też dodają sporo uroku. Jeśli miałbym wpływ na dobór felg, to zdecydowałbym się na inny wzór.

Wnętrze to również klasyka, ale w nowoczesnym wydaniu i w pełnym wyposażeniu. Bardzo dobra proporcja między rozwiązaniami elektronicznymi a klasycznie funkcjonującymi włącznikami. Nie trzeba być informatykiem by dojść do ładu z tym samochodem.
Na wyróżnienie zasługuje pokrętło startowe na konsoli centralnej, które umieszczono w poręcznym miejscu, a jednocześnie działanie na zasadzie obrotu w bok, nie grozi niechcącym wciśnięciem go. Fajnie, że zadano sobie trudu, by wnęki na pojemniki z napojem dało się zasłonić żaluzją.

Zanim skoncentrujemy się na rozmiarach wnętrza, przypomnijmy gabaryty V60-ki: 478x185x143 cm, rozstaw osi 287 cm. Opony mają rozmiar 235/40-19, wysokość koła to 66 cm, felga toczy się 6 cm nad nawierzchnią.
A teraz wnętrze: wsiadając krawędź dachu po otwarciu drzwi znajduje się 120,3 cm nad podłożem, więc podczas wsiadania musimy się schylić mocniej niż w przypadku suva. Do tego z otworu drzwiowego 22,5 cm wystaje narożnik deski rozdzielczej. Nie jest on ostry, więc dotknięcie kolanem nie boli. Wysokość wnętrza mierzona od górnej krawędzi przedniej szyby do podłogi to 106,5 cm, natomiast szerokość na wysokości łokci wynosi 150 cm. Z kolei odległość podłogi od nawierzchni to 27,3 cm. Oparcie maksymalnie odsuniętego fotela oddalone jest od pedału hamulca o 106 cm, przy cofniętym fotelu między oparciami z tyłu pozostaje 67 cm.

Bardzo ważna dla naszego komfortu jest możliwość wysunięcia nóg do przodu w stosunku do koła kierownicy (54 cm). By to zmierzyć musimy odznaczyć na podłodze pion maksymalnie wyciągniętej kierownicy i zmierzyć odległość tego punktu od początku podnóżka lewej nogi kierowcy. Zakres wysokości na jakiej może siedzieć kierowca wynosi od 11,5-19 cm. Bagażnik ma pojemność 480-1430 l, a jego odchylana podłoga znajduje się na wysokości 61,5 cm. Pod nią znajduje się drugie dno, ale przestrzeń jest tak niska. Nie wejdzie tam nawet dojazdówka.

Mierząc od spodu, pokrywa bagażnika unosi się (elektrycznie) na wysokość 179 cm. Z bagażnikiem wiążą się dwa ciekawe rozwiązania. Jedno to stawiana do pionu przegroda, która zapobiega przemieszczaniu się np. zakupów, a drugie to automatyczne składanie się zagłówków podczas kładzenia oparć tylnych siedzeń. A kładziemy je w celu przewiezienia długiego przedmiotu, bądź – co dzisiaj zdarza się rzadziej niż kiedyś – przygotowania sobie miejsca do drzemki w czasie podróży. Po położeniu oparcia powstaje równa płaszczyzna o długości 160 cm, a po przesunięciu przedniego fotela co najmniej 180-190 cm. Przy czym powstałą lukę musimy czymś wypełnić. Szerokość między tylnymi wnękami wynosi 103 cm. To wystarczy by dwie osoby złapały drzemkę, a nawet wyspały się.
Za tak atrakcyjną, a zarazem perfekcyjną klasykę trzeba zapłacić 357 199 zł.
Wojciech Sierpowski

Powiązane zdjęcia: