Fani motoryzacji mogą być w pełni zadowoleni. Koncerny chińskie zapewniają nam sporo emocji związanych ze współczesnymi samochodami, natomiast różne organizacje zajmujące się oldtimerami jak również youngtimerami organizują coraz więcej zlotów podczas których pojawiają się auta świadczące, że dużymi krokami gonimy kraje przodujące w tym zakresie, a jakość renowacji nawet najstarszych modeli bywa na zaskakująco wysokim poziomie. Z różnych zlotów można wywnioskować, że chyba najbardziej kochamy samochody amerykańskie oraz włoskie.
Tym razem spójrzmy na kolejną edycję Forza Italia, która – jak się wydaje – znalazła swój dom w Rozalinie pod Warszawą. Prawdziwie rajdowa pogoda nie była w stanie zakłócić klimatu ‘la dolce vita’ w której udział brała publiczność licząca ok 2000. Do podziwiania było 213 aut marki Alfa Romeo, 118 Fiatów, 31 Maserati, 29 modeli Lancii, 25 Abarthów i cała masa trudnych do policzenia youngtimerów. Nie zabrakło też włoskich skuterów i motocykli. Ale oczywiście nie ilość lecz unikatowość gra pierwsze skrzypce. Bez wątpienia prawdziwym unikatem była Alfa Romeo GTC z 1966 roku w wersji cabrio. Imponującym eksponatem był Steyr Fiat 2300 Kombi z ciekawie otwieranym tyłem, moją uwagę zwróciła pierwsza edycja Lancii Fulvii Coupe 1.2 ‘65 w doskonałym stanie, a także rajdowa Lancia 037 – marzenie każdego kierowcy rajdowego.
Wśród aut nie mogło zabraknąć fascynującego Ferrari Testarossa i Fiata Abartha 124 Rally. Jeśli ktoś sądzi, że przeciwsobnie otwierane drzwi są współczesnym wynalazkiem, to Lancia Appia wytwarzana w latach 1959-1963 jak gdyby krzyczała – nie zapominajcie o mnie. Z kolei na parkingu pojawił się ciekawy kabriolet Chrysler TC by Maserati będący efektem włosko-amerykańskiej współpracy z przełomu lat 80 i 90.
Jedynym słabym punktem jest fakt, że Forza Italia odbywa się tylko raz do roku.
Wojciech Sierpowski, fot. Jakub i WS























