Jakiś czas temu namówiłem znajomego na kupno lub leasing 7-miejscowego Citroena Berlingo bądź też Peugeota Riftera. Wiedział, że jestem fanem osobowych wersji furgonetek i eksploatuję je od wielu lat, więc słuchał uważnie. Postarałem się o takie auto testowe (było 5-miejscowe). Jak się okazało, z gamy obu marek wyeliminowano benzyniaki. Pozostały już tylko wersje elektryczne. Znajomy przeraził się, bo wie jak póki co wygląda cała otoczka związana z tym rodzajem napędu.
Pamiętam jak po raz pierwszy przesiadłem się z Berlingo Multispace (B9) do najnowszej generacji tego auta. Od razu dało się odczuć lepsze odizolowanie nadwozia od układu jezdnego oraz cichszą pracę amortyzatorów, a także wyższy komfort jazdy z autostradową prędkością. Twórcy nowego modelu musieli wziąć pod uwagę również nasze uwagi, bo szyny przednich foteli zostały wydłużone, zaś szyny drugiej pary drzwi lepiej wkomponowane w nadwozie. Ku uciesze bywalców fastfoodów pojawiły się też sensowne uchwyty na kubki z napojem.
Z drugiej strony patrząc, wizualnie auto stało się ciężkie, sprawiające wrażenie opancerzonego. Dotyczy to też wnętrza, gdzie wysoko osadzono masywną deskę rozdzielczą, z której niepotrzebnie wystaje obudowa zegarów. Gdyby była cieńsza u góry i kończyła się tuż powyżej zegarów, nie zasłaniałaby ważnej części drogi (co widać na załączonym zdjęciu, wykonanym z wysokości oczu kierowcy). Równie masywna jest bardzo rozbudowana konsola środkowa (lepsza byłaby węższa, przesuwna).
Tego typu auto jest doskonałym nabytkiem dla turystów oraz dla osób, które wykorzystują je również do celów transportowych, bo po złożeniu drugiego rzędu foteli, a tym bardziej po wyjęciu trzeciego rzędu foteli w przypadku wersji 7-miejscowej, oferuje bagażnik godny pozazdroszczenia – co z pewnością można odczuć pakując się na dłuższy urlop.
Ale w tym wszystkim nie da się pominąć zasięgu wersji elektrycznej. Jak zwykle odbierając auto na zdjęciu utrwaliłem przebieg i zasięg przy 100% naładowaniu akumulatora. Na liczniku było 4084 km, a zasięg wynosił 268 km. Po pokonaniu 98 km, jadąc oszczędnie, w tym obwodnicą Warszawy z prędkością nieprzekraczającą 90 kmh, okazało się, że zasięg spadł o 210 km. W nocy podłączyłem auto do naściennej ładowarki Webasto. Rano komputer pokładowy pokazywał 100% naładowanie akumulatora i zasięg 264 km. Podczas kolejnych jazd na krótkich odcinkach (dwa postoje nocne) pokonałem 78 km. Znowu zasięg mnie zaskoczył, bo spadł o 200 km. W ciągu godziny ładowania zasięg wzrastał o 56 km.
Nie sposób było nie wspomnieć znajomemu o wynikach jazd testowych. Nie zachwyciły go, ale rozumiał, że pojazd o takiej powierzchni czołowej, aerodynamice i masie potrzebuje sporo energii do poruszania się. W międzyczasie zrezygnował z zakupu ‘elektryka’. Pomyślałem sobie czy Peugeot nie za szybko podjął decyzję o wyeliminowaniu benzyniaków? Turyści nie bardzo mogą sobie pozwolić na zakup auta o tak małym zasięgu. No chyba, że na pokładzie znalazłby się range extender. Na szczęście są jeszcze inne zastosowania elektrycznego Riftera.
WS























