Bardzo podoba mi się powrót do dawnych symboli określających poszczególne modele Fiata. Właściwie dziwię się, że tak późno podjęto się wprowadzenia 600-ki, bo 500-ka poprzez różne odmiany była nadmiernie eksploatowana.
Jakiś czas temu poznaliśmy 600-kę o napędzie elektrycznym, której cisza w kabinie i dynamika robiły wrażenie, teraz wsiadłem za kierownicę modelu Hybrid Sport. W akcji – czyli jadącej ulicami miasta nie da się jej przeoczyć bo jadowita zieleń przyciąga spojrzenia z daleka. Utrzymano ją w tonacji zielono czarnej i to zdecydowanie podoba się.
Jeśli chodzi o design zwłaszcza twarzy – bomba tego kalibru co nowa Micra Nissana. Oczywiście na pierwszy plan wysuwają się główne światła, natomiast swoje robią proporcje, muskularne błotniki, a w ogóle całość wydaje się urokliwa. Dobrze dopasowano też felgi do wersji Sport. W wydaniu ‘bicolore’ auto godne jest uwagi. Zresztą nie tylko wygląd zachęca, ale również, a może przede wszystkim wnętrze, do którego dostęp zapewniają dwie pary drzwi, a także hybrydowy zespół napędowy zapewniający dobrą dynamikę.
Wielkość wnętrza Fiata 600 w dużej mierze zależy od tego, jak daleko swoje fotele cofną kierowca i pasażer. Regulacja fotela kierowcy oraz kolumny kierownicy wydają się duże, ale ze względu na wielką wnękę koła, przy wzroście rzędu 184 cm konieczne jest maksymalne odsunięcie fotela do tyłu, a wtedy osoba siedząca za kierowcą, delikatnie mówiąc, zgłasza ciasnotę. O ile pasażer może podsunąć swój fotel, dla kierowcy okazuje się to mniej przyjemne – zwłaszcza na dłuższej trasie. Projekt deski rozdzielczej jest fajny, można powiedzieć odpowiedni, natomiast życzyłbym sobie jakieś wstawki w kolorze nadwozia, ubarwiające wnętrze.
Jeśli mógłbym cokolwiek w nim zmienić, zamiast szeregu niezbyt poręcznych przycisków pod deską rozdzielczą, wolałbym małą dźwigienkę albo pokrętło – selektor biegów, najlepiej z przyciskiem startowym silnika po środku. Cieszy dość bogate wyposażenie; nie zabrakło nawet automatycznego kluczyka, którego nie musimy wyjmować z kieszeni. Nie sposób pominąć jednego mankamentu jakim jest gaśnica wrzucona luzem do bagażnika. Podczas jazdy słychać jak ona przemieszcza się.
Komfort jazdy 600-ką na w miarę równej nawierzchni pozytywnie zaskakuje; jest wysoki co zawdzięczamy zawieszeniu, ale również elastyczności opon 215/55-18, których boki w przednich obciążonych zespołem napędowym kołach mają wysokość 6,6 cm (w tylnych 1 cm więcej). Na komfort jazdy wpływ ma również wyciszenie wnętrza. Są momenty, w których silnik wchodzący na wysokie obroty staje się słyszalny, ale przy normalnej jeździe jest cichutko.
‘Miękka’ hybryda składa się z silnika benzynowego R3Turbo-1.2-136 KM i silnika elektrycznego o mocy 28 KM oraz przekładni eDCT6, z której napęd o łącznej mocy 145 KM płynie na przednie koła. Spontaniczne reakcje na wciśnięcie pedału gazu uzasadniają nazwę wersji ‘Sport’. Ważące 1280 kg auto przyspiesza w 8,5 s do setki i wg producenta rozpędza się do 200 kmh. Średnie spalanie paliwa teoretycznie utrzymuje się na poziomie 4,8-4,9 l/100 km, w praktyce wg wskazań komputera pokładowego do 2 l więcej.
Jeśli kogoś interesują nasze pomiary wnętrza umożliwiające np. porównanie z autami konkurencyjnymi (np. z testu porównawczego TestDay 2026, Segment B), to proszę bardzo, ale najpierw główne rozmiary: rozstaw osi 255,7 cm, długość 417,8 cm, szerokość po złożeniu lusterek 180 cm, wysokość 152,5 cm. Wsiadając, krawędź dachu po otwarciu drzwi znajduje się 138 cm nad podłożem, więc nie musimy się za bardzo schylać. Narożnik deski rozdzielczej wystaje z otworu drzwiowego 23 cm ale jest mocno zaokrąglony. Wysokość wnętrza mierzona od górnej krawędzi przedniej szyby do podłogi to 109 cm, natomiast szerokość na wysokości łokci wynosi 148 cm. Z kolei odległość podłogi od nawierzchni to 33,5 cm. Prześwit 20,5 cm. Oparcie maksymalnie odsuniętego fotela oddalone jest od pedału hamulca o 106 cm, przy cofniętym fotelu między oparciami z tyłu pozostaje 58 cm.
Bardzo ważna dla naszego komfortu jest możliwość wysunięcia nóg do przodu w stosunku do koła kierownicy, ta odległość to 49 cm. Odchylana podłoga bagażnika znajduje się na wysokości 68,5 cm. Ok 8 cm pod nią istnieje drugie dno, a jeszcze niżej wnęka wysokości 12 cm. Koła zapasowego nie ma.
Mierząc od spodu, pokrywa bagażnika unosi się elektrycznie na wysokość 180,5 cm. Po bokach na wysokości 188,5 cm znajdują się bardzo ostre narożniki, które jeszcze na etapie produkcyjnym nadwozia można by przyszlifować. A że auto wytwarzane jest w Polsce, zapewne da się to zrobić.
Cena tej żwawej i oszczędnej wersji silnikowej zaczyna się od 103 700 zł a w atrakcyjnym wydaniu Sport ‘sześćsetka’ kosztuje 122 700 zł.
Wojciech Sierpowski























