Był taki okres, w którym porównywaliśmy auta napędzane silnikiem nisko i wysokoprężnym, później napęd benzynowy z hybrydowym, a teraz przyszedł czas na porównanie hybryd lub benzyniaków z elektrykami. Kolejną tego rodzaju parą jest Jaecoo E5 oraz Jaecoo J5 – czyli niepozorne auta segmentu B. Niepozorne, bo nie licząc dużego prostokątnego grilla z pionowym użebrowaniem, nadwozie pozbawione jest elementów ozdobnych, a wersja elektryczna wręcz razi minimalizmem. Wszelkiego rodzaju ozdobniki mogą się podobać, ale nie muszą, a gdy się opatrzą zaczynają drażnić. Więc ten minimalizm okazuje się wartością samą w sobie. Zresztą z takiego założenia wychodził też Giorgetto Giugiaro. Jego kreacje broniły się proporcjami i tak też jest w przypadku obu wersji Jaecoo 5. Mało tego, nie mają one nawet śladowych ilości tzw fundesignu – czyli typowo młodzieżowego wykończenia wnętrza, które by rozweselało atmosferę bądź wręcz niektórymi elementami przypominało zabawki. Ten styl – pojawiający się w miejskich pojazdach koncepcyjnych – na krótką metę może wydawać się fajny, ale poważni ludzie raczej nie kupują aut z rażąco zabawnym wnętrzem.

Po obszernej ocenie modelu E5 nie ma sensu powtarzać wszystkich wspólnych cech, bo pod wieloma względami auta są podobne lub wręcz takie same. Pierwsze wrażenie, jakie odniosłem po przesiadce do benzyniaka od razu wywołało skojarzenie, że wersja elektryczna wydaje się bardziej przyszłościowa, a jazda nią wzbudza więcej emocji. Podróżujemy w ciszy, a dynamika zaskakuje na każdym kroku. Stacyjka okazała się zbędna, auto samo wie kiedy ma włączyć i wyłączyć układ napędowy. Nie ma też przycisku hamulca ręcznego i co najważniejsze nie musimy odwiedzać stacji benzynowych. Jedyny problem eksploatacyjny wiąże się z nadal niezadawalającą infrastrukturą publicznych ładowarek, a zimą proces ten potrafi być kłopotliwy.

Nic dziwnego, że w bardziej klasycznie skonstruowanym benzynowym Jaecoo J5 poczułem więcej wolności; w każdej chwili mogłem pojechać dokąd tylko dusza zapragnie, ale oczywiście wizyty na stacjach paliw z zasady są bolesne, a może być jeszcze gorzej, bo jak nigdy dotąd wyraźnie widoczna stała się bezpardonowa walka o dostęp do ropy naftowej. O ile przed E5 jest przyszłość, J5 jest autem na dziś, na teraz. Po tym, jak przyzwyczaiłem się do ruszania bez jakichkolwiek rytuałów, do Jaecoo J5 wsiadłem wrzuciłem bieg i czekam, a tu nic. Natychmiast przypomniałem sobie o konieczności znalezienia przycisku startowego (słabo widoczny na desce rozdzielczej), wciśnięcia go, po czym wciśnięcia pedału hamulca, jak również naciśnięciu przycisku odblokowującego hamulec ‘ręczny’.

Nawiasem mówiąc w wielu samochodach europejskich następuje to samoczynnie. Silnik spalinowy dał znać charakterystycznym odgłosem pracy i drganiami (obu tych cech nie ma elektryk), wrzuciłem bieg i pojechałem. Ta wersja napędzana jest silnikiem benzynowym R4Turbo-1.6-147 KM. Przy masie własnej 1446 kg auto przyspiesza w 10,2 s do 100 kmh i osiąga 190 kmh. Średnio zużywa 7 l benzyny/100 km. W praktyce może być to trochę więcej, w zależności od stylu jazdy 7,7- 8 l/100 km – co przy zbiorniku paliwa 51 litrów pozwala uzyskać zasięg rzędu 650-700 km.

Komfort jazdy jest odpowiedni dla segmentu B/C. Zapewne ograniczeniu wahaniom nadwozia sprzyja duży rozstaw osi. Na suchej nawierzchni zachowanie się auta nie wzbudza zastrzeżeń. Na mokrym asfalcie daje o sobie znać podsterowność, ale narasta płynnie i jest łatwa do opanowania. Zapewne w pewnej mierze przyczyniają się do tego zimowe opony, które nie przepadają za podeszczową śliskością. Wnętrze w zasadzie nie odbiega od tego które mieliśmy w testowym E5. Nadal podoba mi się układ; mały zestaw przed kierowcą, duży monitor pośrodku i to jeszcze fajnie wkomponowany.

Jedyne zastrzeżenie mam do wielkości niektórych wyświetlanych informacji (zegarek oraz znak ograniczenia prędkości). Ogólnie wielkość wnętrza i bagażnika są identyczne jak w E5, ale warto dodać, że w razie konieczności, albo potrzeby rekreacyjnej, da się przygotować spanie dla dwojga osób, bo po złożeniu oparcia tylnych siedzeń i przesunięciu przednich do przodu uzyskujemy płaszczyznę o długości rzędu 190 cm, ale przed wyjazdem warto pomyśleć czym wypełnimy lukę powstałą między przednimi i tylnymi siedzeniami. W ofercie dostępne są dwie wersje J5: Comfort od 109 900 zł oraz Premium od 124 900 zł.
Jaki będzie werdykt w rywalizacji benzyna-prąd? Wiele zależy od lokalnej infrastruktury jak i osobistych preferencji. Zapewne każdy wybierze kierunek w którym pójdzie. WS

Powiązane zdjęcia: