Nie da się ukryć, że dotychczas nic nie zmieniło europejskiego rynku motoryzacyjnego w takim stopniu, w jakim czyni to masowe pojawienie się sporej liczby samochodów chińskich – wszelkich klas i gatunków. Nie ominięto nawet bastionu europejskiego jakim był segment C nazywany klasą Golfa, a także Focusa, Astry i Megane. Od niedawna w tej właśnie klasie zarówno VW jak i Renault oferują również czysto elektryczne modele ID.3 oraz Megane E-Tech Electric. Z nimi oko w oko stają pojazdy chińskie – wśród nich oferowany również na naszym rynku – Leapmotor B10, w zasadzie mało znanej marki, wchodzącej w skład koncernu Stellantis. Właśnie taki model w wersji Design Promax otrzymaliśmy do testu.
Spokojnie wyglądające, spore auto o napędzie elektrycznym przyciąga uwagę swoim minimalistycznym, czystym designem, jak również wielkością. Mówiąc o rozmiarach nie sposób ich pominąć. Otóż rozstaw osi sięga 273,5 cm, a gabaryty wynoszą 451,5×188,5×165,5 cm. Dla porównania spójrzmy na rozmiary VW ID.3. Rozstaw osi jest większy – 277 cm, natomiast całe nadwozie bardziej kompaktowe: 426x181x155 cm. Różnica długości 25,5 cm jak również szerokości 7,5 cm oraz 10 cm wysokości sprawiają, że B10 wydaje się pojazdem o klasę większym.
Design jest perfekcyjny w swoim stylu. Jedyne zastrzeżenie mam do funkcjonalności klamek – są nieporęczne. Za to dobrze prezentują się lusterka nie tylko w pozycji rozłożonej, ale i złożonej. Wydaje się to normalne, ale w niektórych autach po złożeniu wyglądają karykaturalnie.
Wrażenie przestrzeni odczuwamy po zajęciu miejsca w samochodzie. Siedząc z przodu, kokpit wydaje się bardzo szeroki, a efekt ten pogłębia design deski rozdzielczej dopasowany do zewnętrznego wyglądu nadwozia. Nawet jeśli deska sprawia wrażenie pustawej, to szybko przekonujemy się, że niczego na niej nie brakuje. Inna sprawa, że wielu kierowców tęskni za mechanicznymi przyciskami, które są pod ręką, bez odrywania wzroku od tego co dzieje się przed samochodem.
W B10 prawie wszystko bazuje na dotykowym monitorze. Szkoda tylko, że wiele piktogramów jest słabo czytelnych, bądź za małych i w efekcie na to samo wychodzi; musimy się wpatrywać, a to może okazać się niebezpieczne. Moją uwagę przyciągnęły składane uchwyty do puszek z napojem o bardzo prostej konstrukcji, funkcjonalne, nie zabierające miejsca gdy ich nie potrzebujemy. W naszym testowym egzemplarzu prawie całe wnętrze było szare – z białą podsufitką. Moim zdaniem taki wystrój świetnie pasuje do stylu, ale zapewne niejedna osoba będzie innego zdania.
Z tyłu jest tyle miejsca, że spokojnie możemy założyć nogę na nogę, więc wcale nie musimy się czuć jak w drugiej klasie. Osoby siedzące z tyłu mają do dyspozycji wnęki na pojemniki z napojem i gniazdka USB.
Jeśli ktoś zastanawia się czy w tym samochodzie da się zdrzemnąć lub przespać, możliwości są dwie; oparcia przednich foteli kładą się prawie do pozycji poziomej, ale oparcie znajduje się wyżej niż siedzisko, więc raczej jest to tylko do krótkiej drzemki. Wygodniej może być po położeniu oparć tylnych siedzeń i w miarę potrzeby przesunięciu przedniego fotela bądź tylko oparcia do przodu. Tak możemy uzyskać w miarę równą płaszczyznę o długości nawet do 220 cm, pod warunkiem, że mamy ze sobą coś do wypełnienia dużej luki między przednim a tylnym fotelem. Bagażnik ma pojemność 455 l, a po złożeniu tylnych siedzeń 1700 l. Do tego pod odchylaną podłogą jest schowek o głębokości 16 cm, a z przodu pod maską wygospodarowano schowek mieszczący 25 l.
W zasadzie test powinienem zacząć od układu napędowego, ale przecież elektryczny zespół nie jest już niczym nowym, a na pewno nie stanowi zaskoczenia. Konstruktorzy Leapmotor zdecydowali się na umieszczenie go przy osi kół tylnych, zapewniając równy rozkład masy na obie osie, a osadzając płaski akumulator w podłodze, maksymalnie obniżyli środek ciężkości całej konstrukcji. Nic dziwnego, że mimo sporej wysokości auto dobrze i stabilnie prowadzi się. Po to by przechodnie słyszeli nadjeżdżający pojazd, wyposażono go w generator dźwięku. Szkoda tylko, że ten dźwięk słyszalny jest wewnątrz samochodu i niektórym przeszkadza.
Pod nieobecność silnika spalinowego, podczas szybszej jazdy dominuje świst powietrza, ale poziom głośności i tak jest w miarę niski. Mimo masy 1845 kg, 218-konny silnik elektryczny zapewnia przyjemne przyspieszenie na poziomie 8 s i prędkość maksymalną 170 kmh. Z akumulatorem 67 kWh zasięg wg WLTP w cyklu mieszanym wynosi 434 km, w cyklu miejskim 608 km. Odbierając samochód akumulator był naładowany w 80% a komputer pokładowy pokazywał zasięg 328 km. Po pokonaniu 189 km głównie w mieście, z małym wypadem do Serocka, zasięg spadł o 247 km. Szczerze mówiąc liczyłem na nieco lepszy wynik, ale gdy wiemy gzie znajdują się stacje ładowania, nie ma problemu.
Leapmotor B10, w tej konfiguracji kosztujący (cena katalogowa) 139 600 zł, ma licznych rywali. Jeśli ktoś zechce porównać rozmiary wnętrza oto one: krawędź dachu po otwarciu drzwi znajduje się 145,5 cm nad podłożem, więc wsiadając nie musimy się za bardzo schylać, żeby o nią nie zawadzić, a do tego nie przeszkadza nam narożnik deski rozdzielczej mimo, iż wystaje 21 cm. Wysokość wnętrza mierzona od górnej krawędzi przedniej szyby do podłogi to 113,5 cm, natomiast szerokość na wysokości łokci wynosi 150,5 cm. Z kolei odległość podłogi od nawierzchni to 36 cm, przed tylnym siedzeniem 36,7 cm. Oparcie maksymalnie odsuniętego fotela od pedału hamulca oddalone jest o 109 cm, przy cofniętym fotelu między oparciami z tyłu pozostaje 72,5 cm.
Bardzo ważna dla naszego komfortu jest możliwość wysunięcia nóg do przodu w stosunku do koła kierownicy (50 cm). By to zmierzyć musimy odznaczyć na podłodze pion maksymalnie wyciągniętej kierownicy i zmierzyć odległość tego punktu od początku podnóżka lewej nogi kierowcy.
Odchylana podłoga bagażnika znajduje się na wysokości 75 cm. Elektrycznie otwierana pokrywa bagażnika otwiera się na wysokość (max) 183 cm. Przednie koła mają rozmiar 225/50-18, wysokość 65,2 cm, felgi toczą się 6,5 cm nad nawierzchnią. Tylne koła są większe, 235/235/50-18, mają wysokość 67,5 cm, a felga pracuje 7,2 cm nad podłożem. Wystający rant na boku opony, dobrze chroni felgę. Jak przystało na crossovera prześwit wynosi 17 cm, cały spód osłonięty jest równą osłoną, ale nie jest to płyta ślizgowa.
Reasumując; już po pierwszych krótkich jazdach modelem B10 uznałem, że jest to bardzo fajne auto i zdania po teście nie zmieniam. Gdybym miał coś zmienić to na pierwszym miejscu byłaby to lepsza proporcja zasięgu do pokonywanych kilometrów a także bardziej czytelne piktogramy i większe cyfry zegarka oraz wyświetlanego znaku drogowego informującego o maksymalnej dozwolonej prędkości jazdy.
Wojciech Sierpowski
Leapmotor B10 – Gra w Golfa























