Marka MG należąca do chińskiego koncernu SAIC, bardzo szybko rozwinęła gamę samochodów na naszym rynku. Oczywiście nie mogło w niej zabraknąć crossoverów. Na pierwszy ogień wsiedliśmy w MG HS – czyli auto segmentu D. Wizualnie nie odstaje od konkurencji, cenię, że styliści postarali się o wspólną cechę aut tej marki i nie jest nią wyłącznie logo, lecz bardzo szeroki główny wlot powietrza, jak gdyby po bokach dodatkowo otoczony kurtynami powietrza. Dobrze współgra z górnym pasem zakończonym światłami. Sporo uroku dodaje krata wlotu powietrza w postaci przyjemnego dla oczu parametrycznego wzoru.
Całość została bardzo plastycznie ukształtowana. Nowocześnie rozpracowano tył nadwozia, w którym podobnie jak z przodu pojawiły się wąskie światła. Ciekawą kompozycję stanowi połączenie linii dachu ze słupkami C. Jedyna rzecz którą widziałbym inaczej – prościej ukształtowane czarne obsady kół na błotnikach. Niepotrzebne wydają mi się zawinięcia w kierunku środka kołnierzy wnęk kół. Może wystarczył prosty wzór – bez zawijasów, ale widocznie styliści uznali, że to dodaje trochę dynamiki. Mnie się wydaje, że i bez tego jej nie brakuje. Zarówno linia progów jak i przetłoczenia błotników dają wystarczająco dynamiczny efekt. Wybrałbym też inny wzór felg – na pewno z pełnym srebrnym rantem felgi. Taki wzór, jak jest, raczej dedykowałbym wiatraczkom. Klasyczne klamki nie przeszkadzają mi – wręcz odwrotnie, nie przepadam za niektórymi nowoczesnymi rozwiązaniami wymagającymi tłumaczenia jak skorzystać z klamki. W sumie design MG HS jest ok na dziś, ale z pewnością nie wybiega w przyszłość. Właściwie to samo można powiedzieć o wnętrzu.
To co jeszcze niedawno wydawało się futurystyczne, dziś jest normą. Oczywiście chodzi o bardzo szeroki zestaw monitorów połączonych wspólną czarną szybą, o wystrój kierownicy i sam kształt rękojeści, a także o projekt konsoli środkowej. Bardziej bym go cenił, gdyby schowki konsoli były zasłaniane, a miejsce na telefon albo na cokolwiek co możemy położyć tuż przed środkowym podłokietnikiem było tak ukształtowane, by odłożony przedmiot nie wystrzeliwał do przodu podczas hamowania. Zdecydowane w złym miejscu umieszczono włączniki szyb na podłokietniku drzwi kierowcy. Powinny one być przesunięte bardziej do przodu, by dłoń zdejmowana z kierownicy od razu na nie trafiała, a nie wymagały szukania. I tak przemysł motoryzacyjny zafundował nam dotykowe monitory, które doskonale odciągają nasz wzrok od tego co dzieje się przed samochodem.
Wsiadanie do auta jest wygodne, fotele – jak dla mnie – wzorowo wyprofilowane, ale najbardziej zaskakuje bardzo komfortowe zawieszenie. Co prawda przechyły boczne są, ale nie do tego stopnia, byśmy mieli się nimi przejmować. Uwagę zwraca duża zdolność ‘połykania’ nawet pokaźnych nierówności wystających z nawierzchni. Do napędu testowanej wersji użyto silnika benzynowego 1.5 Turbo o mocy 170 KM i momencie obrotowym 275 Nm. Napęd poprzez 7-biegową przekładnię zautomatyzowaną DSG płynie na koła przednie. Ważąca 1575 kg wersja Excite przyspiesza do setki w 9,6 s i rozpędza się do 195 kmh. Producent określa średnie zużycie paliwa na 7,6 l/100 km, komputer pokładowy pokazuje średnią 8,9 l/100 km, ale głównie po mieście.
Silnika prawie nie słychać, ale już na średnich obrotach daje o sobie znać, a na wysokich obrotach jest głośnawy. Są momenty, w których elektronika sterująca prawie wszystkim wpada w zadumę i np. jeśli dojdzie do poślizgu któregoś z przednich kół, a tym samym nastąpi aktywacja ESP, mija kilka sekund zanim pozwoli ona ponownie wykorzystać mocy. To samo dzieje się między innymi z wyświetlaniem znaku drogowego ograniczającego prędkość. Czasami piktogram pokazuje np. znak 30 kmh, podczas gdy nastąpiło jego odwołanie a sygnał ostrzegawczy męczy nas bezpodstawnie. Krótko mówiąc komputer nie nadąża za wydarzeniami – sprawia wrażenie o generacje wolniejszego niż samochód. Gniazdko USB też nie nadążyło za czasami, bo Europa (i nie tylko) przeszła na USB-C. MG HS jest 5-miejscowym crossoverem segmentu D.
Odznacza się rozstawem osi 276,5 cm i gabarytami 465,5x189x166,4 cm. Gdy w komisie zobaczyłem MG 1100 z lat 60/70 i obok niego postawiłem nasze auto testowe, własnym oczom nie mogłem uwierzyć, jaka jest różnica wielkości tych samochodów. Widać jak dużo urosły auta – zwłaszcza suvy/crossovery. Dla porównania z konkurencją warto spojrzeć na kilka istotnych rozmiarów wnętrza. Dolna krawędź dachu jest położona 149 cm nad nawierzchnią (pomiar po otwarciu drzwi), a do tego nie przeszkadza nam deska rozdzielcza, jej narożnik wystaje z otworu drzwiowego tylko 13 cm.
Wysokość wnętrza mierzona od górnej krawędzi przedniej szyby do podłogi to 114 cm, natomiast szerokość na wysokości łokci 149 cm. Podłoga przed fotelem kierowcy znajduje się 37,5 cm nad nawierzchnią. Z kolei prześwit pod nią to 18 cm. Odległość oparcia odsuniętego do tyłu fotela od pedału hamulca to 107 cm, w tej pozycji między oparciami z tyłu pozostaje 73 cm. Bagażnik ma pojemność 507 l, jego podłoga znajduje się na wysokości 77 cm. Pod nią znajduje się zestaw naprawczy, ale gdy wyjmiemy plastikową wytłoczkę zmieścimy koło zapasowe. Mierząc od spodu, pokrywa bagażnika unosi się na wysokość 184,5 cm i nie ma ostrych kantów. Koła mają rozmiar 225/55-19, koło ma wysokość 70,5 cm, felga toczy się 8 cm nad nawierzchnią.
Biorąc pod uwagę fakt, że model HS stanowi ewolucyjne rozwinięcie poprzednika z 2018 roku, widać jak duży postęp robią producenci z Chin. Biorąc pod uwagę cenę promocyjną 109 900 zł, dla osoby poszukującej dużego, komfortowego auta, MG HS stanowi dobrą opcję, a do tego ma gwarancję na 7 lat lub 150 tys km.
Wojciech Sierpowski, fot. APR-Foto























