Obserwując nasz rynek, nie trudno dojść do wniosku, że Polacy preferują samochody większe niż wcześniej. Najchętniej wsiadają w kompakty segmentu C, rzadziej decydują się na mniejsze auta typowo miejskie. Jeśli, to szukają modelu, który podczas codziennej eksploatacji w mieście spala ok 5 litrów/100 km. Po serii pojazdów napędzanych silnikami R3-1.0 Turbo, które niestety nie obchodziły się zbyt oszczędnie z paliwem, wsiedliśmy za kierownicę najnowszej wersji Suzuki Swift 1.2 Hybrid. Na dzień dobry, po włączeniu zapłonu, na zegarze wyświetlił się optymistyczny rezultat 5,5 l/100 km. Ciekawi byliśmy, czy wynikał z wcześniejszej oszczędnej jazdy, czy też po prostu tyle spala?
Nasze jazdy odbyły się głównie w Warszawie, ale zrobiliśmy też wyskok na trasę Warszawa-Lublin-Radom-Warszawa. Średnia podskoczyła do zaledwie 5,6 l/100 km, ale nasz styl jazdy był dynamiczny, pozbawiony jakichś szczególnych zabiegów mających obniżyć zużycie paliwa. Do 130 kmh jazda jest przyjemna, powyżej niej robiło się głośniej. Prędkość maksymalną producent określił na 180 kmh.
W mieście auto okazuje się żwawe i spontanicznie reaguje na wciśnięcie pedału gazu. Przyspiesza z dużą łatwością, a przy tym silnik pracuje cicho. 13 s do 100 kmh z pewnością nie jest dziś wynikiem wzbudzającym respekt, ale w praktyce, dzięki elastyczności silnika, przyspieszanie np. od 30 do 60 kmh czy od 50 do 80 kmh pozostawia bardzo dobre wrażenie.
Pewnym zaskoczeniem może być przekładnia jedynie 5-biegowa, ale najwyższe przełożenie jest na tyle długie, że przy 100 kmh silnik pracuje z obrotami 2500/min. To jest poziom, jaki rywale osiągają na VI biegu. Oczywiście na miasto ideałem byłaby przekładnia zautomatyzowana, ale skoro ma się mechaniczną, to przy 5 biegach przełączanych manualnie, rzadziej sięgamy do dźwigni niż przy 6 biegach. Jestem pewny, że wynik 4,7-4,8 l/100 km zapowiadany przez producenta, jest zupełnie realny.
To wszystko nie dzieje się jednak przez przypadek, lecz dzięki zastosowaniu kilku konkretnych rozwiązań technicznych. Przede wszystkim dzięki silnikowi DualJet R4-1.2-83 KM, jak sama nazwa wskazuje o podwójnym wtrysku paliwa, elektronicznie sterowanemu układowi zmiennych faz rozrządu zaworów dolotowych, a także odzyskiwaniu energii podczas hamowania, która trafia do akumulatora (10 Ah) i jest wykorzystywana podczas przyspieszania.
Do tego dochodzi jeszcze jedna cecha; otóż Suzuki Swift w tym wydaniu waży zaledwie 911 kg. Zapewne dzięki małej masie mógł zostać wyposażony w relatywnie miękkie zawieszenie, o charakterystyce gwarantującej przyzwoity komfort. Układ jezdny w powiązaniu z napędem przednich kół zapewnia też bezstresowe prowadzenie auta. Jak przystało na najnowszą wersję wyposażona została w całą masę systemów wspomagających kierowcę.
Wnętrze wygodnie mieści 4 osoby, na krótkich odcinkach z tyłu może usiąść trzech pasażerów. Deska rozdzielcza nie wzbudza zastrzeżeń, ergonomia również. Patrząc z zewnątrz, bagażnik wydaje się mały, ale dzięki nisko położonej podłodze (46 cm nad podłożem) mieści 265 litrów, a po położeniu oparcia 947 litrów. Jeśli chodzi o wygląd, odnoszę wrażenie, że ten samochód nie starzeje się. Design najnowszej można określić jako milusiński – czyli miły dla oka, pozbawiony elementów drażniących.
Zastanawiałem się czy jest w tym aucie coś, co chciałbym zmienić? Prawie zawsze coś się znajdzie; wolałbym tradycyjne klamki drugiej pary drzwi, a ponadto skorygowałbym fugę drzwi w górnym narożniku przednich drzwi tak, by łamała się pod tym samym kątem co ramka szyby, albo tę ostatnią zaokrąglił bym tak jak przebiega fuga. Wewnątrz zabrakło mi podłokietnika środkowego, a poza tym przycisk Start/Stop ulokowałbym bliżej kierowcy.
Reasumując, podczas poszukiwań auta oszczędnego, korzystnego finansowo, warto spojrzeć do oferty Suzuki. Cena testowego modelu Swift 1.2 Hybrid Elegance wynosiła 79.190 zł.
Wojciech Sierpowski























