Są gatunki aut w których liczy się styl, a nie bezwzględne dążenie do maksymalnej przestrzeni wnętrza czy nawet wygody wsiadania i wysiadania. Krótko mówiąc istnieje wcale nie małe grono osób chcących cieszyć się sylwetką i klasą swojego samochodu, a także jego rasowym wnętrzem i oczywiście dobrymi osiągami, których wcale nie muszą na co dzień wykorzystywać. Ciekawą propozycję stanowi Mercedes CLA 250+ EQ o napędzie elektrycznym.

Z zewnątrz wyróżnia się opływową sylwetką stanowiącą wypośrodkowanie między kształtem łzy a klina wznoszącego się ku tyłowi. Choć ta ostatnia cecha wydaje się ledwie widoczna, różnica między przednim a tylnym narożnikiem bocznych okien wynosi 14 cm. Styliści Zapewne nie lada wyzwaniem było zaprojektowanie twarzy Mercedesa pozbawionej reprezentacyjnego wlotu powietrza, który w wydaniu elektrycznym nie jest potrzebny. Nie da się ukryć, że gdyby nie imitacja ozdobiona gwiazdą, powiałoby pustką. Mercedes jest w tej szczęśliwej sytuacji, że posiada rozpoznawalny znak, który – jak widać na samochodzie – da się wykorzystać do wzoru parametrycznego, a nawet jako układ świateł dziennych/kierunkowskazów.

Niezbędny wąski wlot powietrza istnieje, ale jest tak nisko, że praktycznie ledwie go dostrzegamy. Nie licząc bardziej agresywnie ukształtowanych kurtyn powietrza, cały przód jest spokojny, pozbawiony agresji i co istotne nie wygląda jakby auto uderzyło w mur. Na upartego, można zarzucić, że ‘twarz’ nie każdemu kojarzy się z Mercedesem, a ogólnie sylwetka nie wydaje się odkrywcza lecz wręcz dość pospolita. Jednak logo robi swoje.

Elektryczny układ napędowy z silnikiem EV przy osi kół tylnych umożliwił wysunięcie przednich kół mocno do przodu, a tym samym uzyskanie sporego rozstawu osi (279 cm). Dzięki temu, nawet duże koła nie ograniczyły znacząco przestrzeni wnętrza.

Design poszycia nadwozia jest zdecydowanie powierzchniowy tzn prawie wszystkie elementy nadwozia zostały zlicowane z otaczającą je płaszczyzną karoserii i wpasowane z maksymalnym ograniczeniem szerokości fug. Taki styl nie przypadkowo określany jest mianem aero. Nie dość, że zmniejsza on opory powietrza, to jeszcze wpływa na zmniejszenie szumu wiatru. Ten zwykle staje się problemem w elektrykach, bowiem gdy nie ma warkotu silnika spalinowego zaczyna nam dokuczać wyraźnie słyszalny świst powietrza. Jednym słowem we wnętrzu CLA dodatkowo udało się obniżyć poziom ‘ciszy’. Bez wątpienia wpływa to na samopoczucie kierowcy i ogólnie na komfort pasażerów, zwłaszcza podczas długotrwałej jazdy – do czego dokładają się wygodne fotele i dobra pozycja za kierownicą. A propos przednich foteli, ciekawostkę stanowi system, który zamiast typowego masażu, wykonuje minimalne ruchy siedziskiem i oparciem, wykorzystując siłowniki regulacji foteli. Dobrze, że lotnicze fotele wyposażono w regulowane, miękkie zagłówki.

Kolejnym elementem wnętrza, który cenię, to daleko do przodu wysunięte pedały i podnóżek pod lewą nogą kierowcy. Nie trudno się domyśleć, że gorzej wsiada i podróżuje się na tylnych siedzeniach. Ze względu na obniżoną linię dachu, niżej musimy się schylać, miejsca nie jest za wiele – zwłaszcza gdy przed nami wpasuje się rosły kierowca lub pasażer. Do tego tył oparć przednich foteli jest wykończony twardym plastikiem, więc niechętnie dotykamy tych elementów kolanami. Mimo wszystko są sytuacje, w których lepiej mieć 4 niż 2 drzwi – np. podczas wpinania dziecka w fotelik, albo konieczności szybkiego wydostania dziecka.

Jeśli chodzi o design wnętrza, najbardziej zaskakująca jest prosta szyba kryjąca nie tylko monitory, ale właściwie całą deskę rozdzielczą, włącznie z okrągłymi ozdobnymi dyszami nadmuchu powietrza. Czy to rozwiązanie komuś podoba się czy nie, trzeba przyznać, że w połączeniu z kolorystyką i podświetleniami oraz czerwonymi pasami bezpieczeństwa kokpit przypomina statek kosmiczny z filmu science fiction.
Na bagaże pozostało 405 litrów. Pod wysoko położoną podłogą znajduje się silnik elektryczny o mocy 272 KM. Mimo masy 2055 kg CLA przyspiesza do setki w 6,7 s i rozpędza się do 210 kmh. Maksymalny zasięg określony został na 724 km. Podczas odbioru auta komputer pokazywał stopień naładowania akumulatora (85 kWh) 100% i zasięg 532 km. Jak zwykle taka zapowiedź wynikała z wcześniejszej dynamicznej jazdy, ale w gruncie rzeczy taki zasięg jest ok. Poniżej niego pokazała się sugestia, że gdybym postarał się, mógłbym pokonać dystans nawet do 712 km. Tym razem test oraz czas okazały się za krótkie do sprawdzenia czy zdołałbym choćby zbliżyć się do takiego wyniku. Fakt był taki, że pokonałem zaledwie 300 km (głównie po mieście, bez specjalnego oszczędzania energii), a zasięg spadł o 277 km – co spokojnie możemy uznać za bardzo dobry wynik.

Dynamika jaką dysponuje elektryczny model CLA robi wrażenie, podobnie jak i typowy dla samochodów sportowych sposób pokonywania zakrętów. Na torze wyścigowym wyraźnie czuje się nadsterowność tłumioną systemem ESP. Po wyłączeniu go odnosimy wrażenie jakby nagle przybyło sporo mocy, albo tylne koła zapomniały o trzymaniu przyczepności. Patrząc na bok samochodu i ‘ciasne’ wpasowanie kół w błotniki, aż chce się powiedzieć, że zawieszenie musi odznaczać się małymi skokami. Tym bardziej zaskakuje wysoki komfort jazdy wynikający z dobrze dobranej konstrukcji i charakterystyki zawieszenia.
Spójrzmy jeszcze na rozmiary auta (rozstaw osi 279 cm, długość 472 cm, szerokość 185,5 cm, wysokość 147 cm) oraz na nasze pomiary głównie wnętrza, umożliwiające porównanie testowanego modelu z konkurentami.

Wsiadając za kierownicę, krawędź dachu znajduje się na wysokości 128,5 cm, narożnik deski rozdzielczej wystaje zaledwie 14,5 cm z otworu drzwiowego. Mimo, iż linia dachu tuż za słupkiem B schodzi w dół, wysokość dolnej krawędzi dachu w obszarze drugiej pary drzwi (mierzona w połowie długości siedziska) znajduje się na wysokości 127 cm.

Wysokość wnętrza mierzona od górnej krawędzi przedniej szyby do podłogi to 103,5 cm, natomiast szerokość na wysokości łokci wynosi 144,5 cm. Z kolei odległość podłogi (pomiar przed fotelem kierowcy) od nawierzchni to 31,5 cm. Oparcie maksymalnie odsuniętego fotela od pedału hamulca maksymalnie oddalone może być o 115 cm, przy cofniętym fotelu między oparciami z tyłu pozostaje 61,5 cm. Jest to jedno z nielicznych aut, w których nie odsuwam fotela do oporu.

Bardzo ważna dla naszego komfortu jest możliwość wysunięcia nóg do przodu w stosunku do maksymalnie wysuniętego koła kierownicy (56,5 cm). By to zmierzyć musimy odznaczyć na podłodze pion maksymalnie wyciągniętej kierownicy i zmierzyć odległość tego punktu od początku podnóżka lewej nogi kierowcy.

Burta bagażnika znajduje się na wysokości 75,3 cm, a podłoga o 17 cm niżej. Pokrywa bagażnika unosi się elektrycznie i jak to w fastbacku raczej się o nią nie uderzymy.

Koła zapasowego nie doszukamy się, natomiast koła mają rozmiar 225/40-19. Wysokość koła: 64,5 cm felga toczy się 5 cm nad nawierzchnią.
Reasumując; Mercedes opracował auto perfekcyjnie wpisujące się w swoją klasę, które uzyskiwanym zasięgiem przekonuje, że mając dobrego elektryka spokojnie możemy planować dłuższe podróże. Szkoda, że cena testowanego modelu sięga 302 946 zł.

Wojciech Sierpowski

Powiązane zdjęcia: