Zawsze wsiadając za kierownicę Hondy Jazz, podziwiam jak dobrze zaprojektowano to auto, że praktycznie po przeszło dwóch dekadach od premiery specyficznej koncepcji opartej na platformie GSC ze zbiornikiem paliwa umieszczonym pod podłogą w obszarze przednich foteli oraz rozwiązaniu zwanym ‘magic seats’ nadal imponuje swoją funkcjonalnością. Oczywiście Jazz był modyfikowany, czego dowodem jest wprowadzenie testowanej wersji Crossstar.

W celu nadania charakteru crossovera zmieniono poszycia zderzaków, wnęki kół wykończono czarnymi plastikowymi nakładkami, dach wyposażono w relingi, no i minimalnie zwiększono prześwit. W takiej postaci Jazz jest wyjątkowo atrakcyjnym kąskiem. Gdybym mógł cokolwiek zmienić, przeprowadziłbym próbę z wąskimi diodowymi światłami zarówno z przodu jak i z tyłu, bo aktualne lampy wydają się za duże i za mało nowoczesne. Aczkolwiek mają swój styl, więc zachodzi pytanie czy efekt byłby lepszy? Chyba niekoniecznie. Z pewnością nie zmieniłbym bryły nadwozia, bo ta która jest – a więc w stylu małego jednobryłowego MPV właśnie wyróżnia Hondę spośród wielu rywali.

W każdym razie z biegiem lat Jazz dojrzewał, stawał się bardziej wyrazisty, na wskroś nowoczesny, bezpieczniejszy i co prawie niewiarygodne – mimo wzrostu masy z 980 do 1250 kg – oszczędniejszy. Tę ostatnią cechę zawdzięcza przebiegłej hybrydzie i-MMD (inteligent Multi Mode Drive), która w inteligentny sposób wykorzystuje silnik elektryczny o mocy 122 KM lub benzynowy R4-107 KM. Napęd poprzez przekładnię CVT płynie na koła przednie. Gdy gwałtownie dodajemy gazu donośnie słychać wysokie obroty silnika. Ale gdy delikatniej obchodzimy się z pedałem gazu, wówczas jazda staje się przyjemniejsza – zwłaszcza dla pasażerów.

Zyskujemy też niższe zużycie paliwa. Średnio z baku pobieranych jest 4,8 l benzyny /100 km. W praktyce, w zależności od stylu jazdy, możemy zejść nawet poniżej 4 litrów/100 km. Kiedy odbierałem auto komputer pokładowy wyliczał średnią 4,3 l/100 km. Myślę, że taki wynik wielu kierowców przyjęłoby w ciemno. Co prawda zdolność sprinterska nie rzuca na kolana, ale przyspieszenie do setki w 9,7 s jest zupełnie wystarczające w jeździe miejskiej, a prędkość maksymalna 175 kmh i tak przekracza nasze potrzeby. Wszystko z czym mamy do czynienia prowadząc Hondę Jazz funkcjonuje lekko, precyzyjnie, pewnie.

Auto jest zwinne, wydaje się leciutkie, w wielu sytuacjach zaskakuje wysokim jak na segment B komfortem. Gdy tylko siadamy za kierownicę, wnętrze wydaje się wręcz większe od samochodu. I co ciekawe, jeszcze bardziej zdziwieni są pasażerowie tylnych siedzeń. Jazz jest jednym z niewielu aut segmentu B, w których po ustawieniu fotela kierowcy w preferowanej pozycji, bez problemu mogę przesiąść się do tyłu. Z jednej strony ułatwiają to drzwi otwierane prawie pod kątem prostym, a z drugiej ilość miejsca na nogi i na wsunięcie stóp. Konstrukcja stelaży przednich foteli umożliwia położenie oparć – niemal do poziomu, więc spokojnie można się zdrzemnąć w czasie przerwy w podróży. System ‘magic seats’ umożliwia postawienie tylnych siedzisk w celu uzyskania dodatkowej przestrzeni bagażowej. Zresztą nawet nie korzystając z tej funkcji pod siedziska da się wcisnąć dwie torby podróżne.

Bagażnik, dzięki pokaźnej głębokości i szerokości między wnękami kół (100 cm), też jest duży (304 l). Jak zwykle oparcia możemy położyć powiększając go do 1205 litrów. Dwa schowki przed pasażerem ułatwiają utrzymanie porządku w kokpicie.
Gdybym mógł coś udoskonalić we wnętrzu, przycisk startowy przeniósłbym z deski rozdzielczej w bardziej poręczne miejsce, a najchętniej w ogóle z niego zrezygnował. Poza tym wprowadziłbym funkcję umożliwiającą domykanie okien po wyłączeniu stacyjki.

Jeśli ktoś zamierza porównywać rozmiary Hondy Jazz z innym autem, to warto spojrzeć na gabaryty i na nasze pomiary wnętrza.
Rozstaw osi wynosi 252 cm, długość 410,5 cm, szerokość 172,5 cm, wysokość 157 cm. Zbiornik paliwa ma pojemność 40 litrów.
Krawędź dachu po otwarciu drzwi znajduje się 137 cm nad podłożem, więc nie musimy się za bardzo schylać, żeby o nią nie zawadzić, a do tego podczas wsiadania nie przeszkadza nam narożnik deski rozdzielczej, który wystaje zaledwie 13 cm i do tego jest zaokrąglony.
Wysokość wnętrza mierzona od górnej krawędzi przedniej szyby do podłogi to 115,5 cm, natomiast szerokość na wysokości łokci wynosi 145,5 cm. Z kolei odległość podłogi od nawierzchni to 30,5 cm (przed tylnym siedzeniem 26,2 cm). Oparcie maksymalnie odsuniętego fotela oddalone jest od pedału hamulca o 104,5 cm, przy cofniętym fotelu między oparciami z tyłu pozostaje 72,5 cm.

Bardzo ważna dla naszego komfortu jest możliwość wysunięcia nóg do przodu w stosunku do koła kierownicy. By to zmierzyć, musimy odznaczyć na podłodze pion maksymalnie wyciągniętej kierownicy i zmierzyć odległość tego punktu od początku podnóżka na wnęce koła. W Jazzie jest to 52 cm, a więc dobry wymiar jak na auto kompaktowe, a wynika on z relatywnie małych wnęk i kół.
Odchylana podłoga bagażnika znajduje się na wysokości 58,5 cm. Pod nią wygospodarowano mały, ale głęboki schowek. Z koła zapasowego zrezygnowano.

Mierząc od spodu, pokrywa bagażnika unosi się na wysokość 183 cm. Po bokach znajdują się małe, ostre narożniki, ale prawdopodobieństwo uderzenia głową wydaje się znikome.

Opony mają rozmiar 185/60-16, wysokość koła to 60,7 cm, felga toczy się 7,7 cm nad nawierzchnią.
Reasumując, Honda Jazz nadal jest zaskakującym i do tego niezawodnym samochodem miejskim. Cena testowanej wersji Crosstar Advance wynosi 120 600 zł.
Wojciech Sierpowski

Powiązane zdjęcia: