Skoda Octavia zasłynęła jako samochód, który oferuje dużo w ramach swojej ceny. Z biegiem lat auto ‘rosło i dojrzewało’, a jeszcze szybciej wzrastała jego cena. Dziś jest ona dwu- do trzykrotnie wyższa niż kilka lat temu. Na szczęście gabaryty auta nie zwiększyły się w tym samym stopniu, natomiast zadbano podniesienie jakości Skody, poziomu technicznego i wyposażenia. Zmienił się też design. Ale czy na lepsze?

Skoda Octavia

Pod tym względem opinie jak zwykle są różne. Często się słyszy, że Skoda jest nudnawa i trudno nie przyznać racji. Dla mnie silną stroną Octavii są proporcje rzutu bocznego. Dużo dobrego robi ostre przetłoczenie powyżej klamek, stabilizujące całą sylwetkę, prostą metodą wywołujące efekt muskularnych błotników. Twarz Skody jest słabo skomponowana i pozbawiona konkretnego wyrazu. Już przy pierwszym spojrzeniu widać że jest osadzona niżej niż w większości dzisiejszych aut. Najwyraźniej po okresie unoszenia linii przodu, jest ona obniżana w celu poprawy właściwości aerodynamicznych (Cx 0,24, kombi 0,26), a jednocześnie uniknięcia ostrej krawędzi maski straszącej przechodniów.

Skoda Octavia

Uważam, że styliści Skody powinni popracować nad nowym, bardziej wyrazistym i indywidualnym kształtem twarzy i to nie tylko Octavii. Zastrzeżenia związane z designem wzbudza również tył nadwozia modelu kombi – zwłaszcza, gdy spojrzymy z boku na samochód. Środkowa jego część jest mocno wepchnięta pod pas klapy z napisem Skoda, więc cały tył wygląda jak by był uderzony. Nieciekawy jest też kształt i wypełnienie kloszy świateł, natomiast dobrze dobrano kąt pochylenia tylnej szyby oraz profil trzecich szyb bocznych. Tym samym wyeliminowano pudełkowaty kształt bryły. O objętość bagażnika nie musiano się martwić, bo i tak jest gigantyczna (640-1700 l), a do tego kufer okazuje się bardzo ustawny.

Skoda Octavia

Mimo dużej głębokości jeszcze pomieszczono pod nim pełne koło zapasowe. Wnętrze może nie wzbudza wielkich emocji, ale jest wyjątkowo obszerne, wygodne, bogato wyposażone i eleganckie. Mimo tej ostatniej cechy, nie zostało przepełnione włącznikami, aczkolwiek i tak sterowanie wszystkimi urządzeniami i systemami wymaga przyzwyczajenia. Niemal całkowicie wyczyszczono z włączników konsolę środkową. Nie ma dźwigni hamulca ręcznego ani nawet ‘lewarka’ biegów. Bardzo ładnie wkomponowano zestaw włączników w poziomą listwę deski rozdzielczej. Monitor mógłby być umieszczony wyżej, nie zaszkodziłoby przesunięcie do przodu włączników szyb na drzwiach kierowcy. Kierownica nie wydała mi się ładna, wygląda jakby ktoś w ostatniej chwili wyciął z niej dolne ramię. Rolki po bokach są praktyczne, ale przesadzono z ich wielkością.

SkodaOctavia_2020_test_05

Nową Octavią jeździ się komfortowo – zwłaszcza w wersji z przekładnią automatyczną (DSG7). 150-konny, 2-litrowy turbodiesel może nie daje osiągów auta sportowego (0-100 kmh w 8s, Vmax 227 kmh), ale po pierwsze raczej rzadko kto ich tu oczekuje, a po drugie wystarczają one do dynamicznej jazdy – i to mimo masy 1,6 tony. Właśnie ona staje się odczuwalna, gdy za szybko wjedziemy w zakręt. ESP do pewnego momentu łagodzi efekt podsterowności, później rządzi fizyka.

SkodaOctavia_2020_test_06

Spora masa negatywnie pływa też na zużycie paliwa, aczkolwiek nieco powyżej 7 l/100 km podczas jazdy miejskiej nie wydaje się dawką wygórowaną. Producent mówi o średnim zużyciu 5 l/100 km w tzw. miksie z wynikiem z trasy – co jak na tak wielki samochód brzmi rewelacyjnie. Szkoda tylko, że olej napędowy kosztuje mniej więcej tyle co benzyna. Cena modelu kombi z tym silnikiem to 120-130 tys. zł. Jeśli rozhulamy się zakreślając kolejne punkty na liście wyposażenia opcjonalnego, złapiemy się za głowę – no chyba, że za nasze kaprysy zapłaci firma.

SkodaOctavia_2020_test_07

Niezależnie od powyższych uwag, ogólne wrażenie z jazdy nową Skodą Octavią jest bardzo pozytywne. Możemy poczuć się jak w topowym kombi, albo nawet jak w samochodzie klasy premium, nie przepłacając za markę. 

Wojciech Sierpowski

Polub nas na fb: https://www.facebook.com/MagazynAutoRok